"Art. 58. żebranie w miejscu publicznym. § 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym,
podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy,
podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności." - arslege.pl
Kto normalny idzie do seminarium? Tylko ludzie nie nadajacy sie do normalnego zycia w spoleczenstwie, bez zawodu zeruja na koszt tego spoleczenstwa wyudzajac pieniadze, wzamian za opowiadanie bajek i legend, oglupiajac narod!
Ja u siebie w bloku już pare lat wstecz gdy sosiadki te od paciorków pytały mnie czy przyjmuję księdza odpowiadałem: "Że nie, bo jak ja przychodziłem do niego to go nie było (może w burdelu był) 15 lat temu przy chrzcinach syna dawałem "co łaska 100zł) to mnie publicznie wyśmiał. Przy pogrzebie mojego ojca takiemu czarnemu ręka latała jak karabin maszynowy, a wymyślał datki na poczekaniu za cokolwiek, bo mucha przelaeiała to znak boży - 100zł.
W drugiej linii obrony mam moją psią narzeczoną :) Moja haska laska, kiedyś jak przylaz ksiądz poborca to było mi ciężko ją utrzymać. Nawet na spacerze przechodząc obok kościoła to ma uważny wzrok.
"Art. 58. żebranie w miejscu publicznym. § 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany. § 2. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności." - arslege.pl
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kto normalny idzie do seminarium? Tylko ludzie nie nadajacy sie do normalnego zycia w spoleczenstwie, bez zawodu zeruja na koszt tego spoleczenstwa wyudzajac pieniadze, wzamian za opowiadanie bajek i legend, oglupiajac narod!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
PS. - Syn "oborowej" nawet do tego sie nie nadawal, tylko potrafil zmajstrowac "bombelka"...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja u siebie w bloku już pare lat wstecz gdy sosiadki te od paciorków pytały mnie czy przyjmuję księdza odpowiadałem: "Że nie, bo jak ja przychodziłem do niego to go nie było (może w burdelu był) 15 lat temu przy chrzcinach syna dawałem "co łaska 100zł) to mnie publicznie wyśmiał. Przy pogrzebie mojego ojca takiemu czarnemu ręka latała jak karabin maszynowy, a wymyślał datki na poczekaniu za cokolwiek, bo mucha przelaeiała to znak boży - 100zł.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W drugiej linii obrony mam moją psią narzeczoną :) Moja haska laska, kiedyś jak przylaz ksiądz poborca to było mi ciężko ją utrzymać. Nawet na spacerze przechodząc obok kościoła to ma uważny wzrok.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane