W Belgii, gdzie aktualnie mieszkam, zanim dojdziesz do pasów to samochód już zwalnia, bo wie, że możesz przez nie przechodzić i nikt nie ma z tym problemów. Jak jedzie rower, to nawet jak nie ma pierwszeństwa, to samochód go przepuści i tak samo piesi przepuszczają rowerzystow jak jadąc przecinają przejście dla pieszych. To się nazywa kultura
Więc pieszy przed wejściem na pasy w słoneczne dni ma sprawdzać z której strony kierowcy święci słońce i czy jest bezpiecznie podejść do ulicy. W zimę natomiast musi zmierzyć grubość warstwy śniegu na ulicy i obliczyć ile wyniesie droga hamowania samochodu przekraczającej prędkość w zabudowanym. A w deszczowe obliczyć ile litrów deszczu pada i czy włączone wycieraczki nie zasłaniają drogi kierowcy... dzień zrobiony hahaha
Oooo kur... Sami piesi się odezwali XD
Kto jest pieszym ale też kierowcą to wie jak sie zachować.
Wszystko działa w dwie strony, wszystko ale zawsze wina na kierowce.
Jak przejdziesz obok pasów a nie na nich to mandat ale jak potrącisz kogoś kto szedł obok pasów a nie po nich to Twoja wina bo on był w obrębie pasów WTF
Nie, nie wszystko działa w dwie strony. Spośród tych dwóch osób - pieszy, kierowca - tylko jedna dysponuje narzędziem potencjalnie niosącym śmierć, więc nikogo przy zdrowych zmysłach nie powinno dziwić, że prawo na tą osobę nakłada szczególną odpowiedzialność.
Drogi kierowco. Mają przed oczami taki widok nie zapierdalaj w zabudowanym 100 km/h tylko jak każdy normalny kierowca, spodziewaj się przed przejściem dla pieszych, że ktoś może na nie wejść. Więc po prostu amebo umysłowa ZWOLNIJ zachowując szczególną uwagę. Proste?
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Jak kierowca nie widzi tak dobrze żeby móc zareagować to albo powinien dostosować prędkość albo... zostać pieszym.
Generalnie to kierujący powinien się dostosować do panujących warunków ale... piesi w dzisiejszych czasach to namolne de**le, nie zwracające uwagi na to, co się dzieje wokół nich. Większość na pasy po prostu włazi bez zastanowienia, słuchawki w uszach, wpatrzeni w telefon lub po prostu uważający, że pasy to jakieś magiczne przejście i każdy pojazd ot tak nagle się zatrzyma. Kiedyś uczono ludzi, by przechodząc przez pasy zachowali ostrożność, nawet jeśli mają zielone światło. Dzisiaj uczy się ludzi, że na pasach wolno im wszystko i tak też to traktują. To brak wyobraźni pieszych jest przyczyną
Przedstawiasz tylko jedną stronę medalu. Oczywiście, że są piesi, którzy się tak zachowują. Dziś jeszcze dochodzi "kultura" "smartphone zombies". Ale ile to razy musiałem uciekać z przejścia dla pieszych, mając ZIELONE światło, przed rozpędzonym autem? Wiele! Gdy sygnalizacji jeszcze tyle nie było 20-30 lat temu, żeby przejść przez ruchliwą drogę, trzeba było stać przy pasach 10-15 minut, czekając na zmiłowanie któregoś kierowcy. W latach '90 byłem pierwszy raz w Niemczech. Co przejście (bez świateł) - samochody się zatrzymywały. To był szok kulturowy. Można? Jak widać można.
Podobnym szokiem było wówczas porównanie kultury osobistej kierowców autobusów w Polsce i na Zachodzie (Niemcy, Anglia). Tam - profesjonalnie ubrani, kulturalni, mili i pomocni. U nas - z wyglądu, zachowania i języka - gdzieś w okolicach marginesu społecznego. Oczywiście nie wszyscy i nie wszędzie, ale bardzo wiele wtedy jeżdżąc, taki właśnie obraz zapamiętałem, bo taka była norma. Na szczęście do dziś bardzo wiele się zmieniło.
Co ty piszesz,to ci każdy ma zwalniać do 30 i tworzyć kroki bo jakiś de**li wyskoczy na pasy ze słuchawkami i wpatrzony w telefon,piknik się w głowę,a gdzie zasada przy przechodzeniu przez pasy,najpierw patrzymy w Leo potem w prawo i jeszcze raz w lewo,w przedszkolu nawet tego uczą,ale nie najlepiej wpierdalac się od razu na pasy pod koła nie myśląc o innych
Więc w czasie ulewy lub śnieżycy można sobie jechać z dowolną prędkością ograniczoną jedynie znakami drogowymi, bo co, "każdy ma zwalniać do 30 i tworzyć kroki bo jakiś de**li wyskoczy na pasy"? Nie będę ci radził pukania się w głowę, bo to nic nie da. Zamiast tego radzę się dokształcić i może ponownie kurs zaliczyć... zanim ktoś ucierpi przez takiego "kierowcę".
Teraz się zmieniło trochę, bo właśnie nikt się nie rozglądał i wpier... na drogę pod samochód. Było zbyt dużo wypadków, i teraz jest tak, że jak pieszy dochodzi do drogi, to już musisz mu ustąpić. Oczywiście, głupotą by było pchać się pod auto, bo jednak życie ma się jedno, ale jeśli już się stanie, to kierowca będzie miał totalnie przeje...., chyba że masz immunitet?
Równie dobrze to może napisać pieszy:
DROGI KIEROWCO. JADĄC SAMOCHODEM PO POŁUDNIU W KIERUNKU SŁOŃCA WIDZISZ MNIEJ WIĘCEJ TYLE
Więc proszę Cię nie wpier...laj się na przejście dla pieszych ,jakby piesi nagle zniknęli, bo jak wjedziesz we mnie z prędkością nawet 50 km/h to mogę tego nie przeżyć, ani ja nie chcę iść do plastikowego wora, ani Ty do więzienia.
Dla jasności, nie namawiam pieszych do tego aby egzekwowali swoje prawo pierwszeństwa do przejścia przez drogę za wszelką cenę. Jak zawsze rekomenduję zasadę ograniczonego zaufania dla obu stron.
A od kiedy to pieszy odpowiada za dostosowanie prędkości jazdy kierowcy do warunków panujących na drodze? Ponad 20 lat temu policjant na kursie uczył mnie, że w sytuacji ograniczonej widoczności czy innych złych warunków jazdy, mam na tyle zwolnić, żeby w nagłej konieczności móc zareagować. To samo dotyczy utrzymania odległości za poprzedzającym pojazdem (trudna sztuka w Polsce, bo w zbyt dużą lukę zaraz się ładują cwaniacy). Poza tym pieszy nie musi wiedzieć, jak kierowca w danej chwili w danym kierunku widzi drogę.
Jak jedziesz i nie widzisz drogi, to jedź wolniej. Po za tym kierowcy którzy jadą w obszarze zabudowanym 50 km/h rzadko kiedy potrącają kogoś na pasach. Robią to ci którzy jadą dużo szybciej.
dziadu jestes ślepy
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W Belgii, gdzie aktualnie mieszkam, zanim dojdziesz do pasów to samochód już zwalnia, bo wie, że możesz przez nie przechodzić i nikt nie ma z tym problemów. Jak jedzie rower, to nawet jak nie ma pierwszeństwa, to samochód go przepuści i tak samo piesi przepuszczają rowerzystow jak jadąc przecinają przejście dla pieszych. To się nazywa kultura
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To baranie zwalniaj przed pasami jak prawo stanowi !
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Więc pieszy przed wejściem na pasy w słoneczne dni ma sprawdzać z której strony kierowcy święci słońce i czy jest bezpiecznie podejść do ulicy. W zimę natomiast musi zmierzyć grubość warstwy śniegu na ulicy i obliczyć ile wyniesie droga hamowania samochodu przekraczającej prędkość w zabudowanym. A w deszczowe obliczyć ile litrów deszczu pada i czy włączone wycieraczki nie zasłaniają drogi kierowcy... dzień zrobiony hahaha
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oooo kur... Sami piesi się odezwali XD Kto jest pieszym ale też kierowcą to wie jak sie zachować. Wszystko działa w dwie strony, wszystko ale zawsze wina na kierowce. Jak przejdziesz obok pasów a nie na nich to mandat ale jak potrącisz kogoś kto szedł obok pasów a nie po nich to Twoja wina bo on był w obrębie pasów WTF
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie, nie wszystko działa w dwie strony. Spośród tych dwóch osób - pieszy, kierowca - tylko jedna dysponuje narzędziem potencjalnie niosącym śmierć, więc nikogo przy zdrowych zmysłach nie powinno dziwić, że prawo na tą osobę nakłada szczególną odpowiedzialność.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Drogi kierowco. Mają przed oczami taki widok nie zapierdalaj w zabudowanym 100 km/h tylko jak każdy normalny kierowca, spodziewaj się przed przejściem dla pieszych, że ktoś może na nie wejść. Więc po prostu amebo umysłowa ZWOLNIJ zachowując szczególną uwagę. Proste?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak kierowca nie widzi tak dobrze żeby móc zareagować to albo powinien dostosować prędkość albo... zostać pieszym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Szyby się myje z obu stron, w taki dzień jak na zdjęciu - okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją + kultura osobista przede wszystkim.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zawsze wychodzi pytanie ... A co jeśli??? mam odpowiedź...Jeśli zabijesz kogokolwiek to będziesz musiał z tym żyć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Niestety ale taka jest prawda
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jeżeli kierowca słabo widzi to niech nie jeździ a piesi niech też nieczują sie bogami na drodze. Kij ma dwa końce.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Szyby od środka też się myje!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Generalnie to kierujący powinien się dostosować do panujących warunków ale... piesi w dzisiejszych czasach to namolne de**le, nie zwracające uwagi na to, co się dzieje wokół nich. Większość na pasy po prostu włazi bez zastanowienia, słuchawki w uszach, wpatrzeni w telefon lub po prostu uważający, że pasy to jakieś magiczne przejście i każdy pojazd ot tak nagle się zatrzyma. Kiedyś uczono ludzi, by przechodząc przez pasy zachowali ostrożność, nawet jeśli mają zielone światło. Dzisiaj uczy się ludzi, że na pasach wolno im wszystko i tak też to traktują. To brak wyobraźni pieszych jest przyczyną
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przedstawiasz tylko jedną stronę medalu. Oczywiście, że są piesi, którzy się tak zachowują. Dziś jeszcze dochodzi "kultura" "smartphone zombies". Ale ile to razy musiałem uciekać z przejścia dla pieszych, mając ZIELONE światło, przed rozpędzonym autem? Wiele! Gdy sygnalizacji jeszcze tyle nie było 20-30 lat temu, żeby przejść przez ruchliwą drogę, trzeba było stać przy pasach 10-15 minut, czekając na zmiłowanie któregoś kierowcy. W latach '90 byłem pierwszy raz w Niemczech. Co przejście (bez świateł) - samochody się zatrzymywały. To był szok kulturowy. Można? Jak widać można.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Podobnym szokiem było wówczas porównanie kultury osobistej kierowców autobusów w Polsce i na Zachodzie (Niemcy, Anglia). Tam - profesjonalnie ubrani, kulturalni, mili i pomocni. U nas - z wyglądu, zachowania i języka - gdzieś w okolicach marginesu społecznego. Oczywiście nie wszyscy i nie wszędzie, ale bardzo wiele wtedy jeżdżąc, taki właśnie obraz zapamiętałem, bo taka była norma. Na szczęście do dziś bardzo wiele się zmieniło.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co ty piszesz,to ci każdy ma zwalniać do 30 i tworzyć kroki bo jakiś de**li wyskoczy na pasy ze słuchawkami i wpatrzony w telefon,piknik się w głowę,a gdzie zasada przy przechodzeniu przez pasy,najpierw patrzymy w Leo potem w prawo i jeszcze raz w lewo,w przedszkolu nawet tego uczą,ale nie najlepiej wpierdalac się od razu na pasy pod koła nie myśląc o innych
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Więc w czasie ulewy lub śnieżycy można sobie jechać z dowolną prędkością ograniczoną jedynie znakami drogowymi, bo co, "każdy ma zwalniać do 30 i tworzyć kroki bo jakiś de**li wyskoczy na pasy"? Nie będę ci radził pukania się w głowę, bo to nic nie da. Zamiast tego radzę się dokształcić i może ponownie kurs zaliczyć... zanim ktoś ucierpi przez takiego "kierowcę".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Teraz się zmieniło trochę, bo właśnie nikt się nie rozglądał i wpier... na drogę pod samochód. Było zbyt dużo wypadków, i teraz jest tak, że jak pieszy dochodzi do drogi, to już musisz mu ustąpić. Oczywiście, głupotą by było pchać się pod auto, bo jednak życie ma się jedno, ale jeśli już się stanie, to kierowca będzie miał totalnie przeje...., chyba że masz immunitet?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak masz zwolnić. A korki to nie twoje zmartwienie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Równie dobrze to może napisać pieszy: DROGI KIEROWCO. JADĄC SAMOCHODEM PO POŁUDNIU W KIERUNKU SŁOŃCA WIDZISZ MNIEJ WIĘCEJ TYLE Więc proszę Cię nie wpier...laj się na przejście dla pieszych ,jakby piesi nagle zniknęli, bo jak wjedziesz we mnie z prędkością nawet 50 km/h to mogę tego nie przeżyć, ani ja nie chcę iść do plastikowego wora, ani Ty do więzienia. Dla jasności, nie namawiam pieszych do tego aby egzekwowali swoje prawo pierwszeństwa do przejścia przez drogę za wszelką cenę. Jak zawsze rekomenduję zasadę ograniczonego zaufania dla obu stron.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A od kiedy to pieszy odpowiada za dostosowanie prędkości jazdy kierowcy do warunków panujących na drodze? Ponad 20 lat temu policjant na kursie uczył mnie, że w sytuacji ograniczonej widoczności czy innych złych warunków jazdy, mam na tyle zwolnić, żeby w nagłej konieczności móc zareagować. To samo dotyczy utrzymania odległości za poprzedzającym pojazdem (trudna sztuka w Polsce, bo w zbyt dużą lukę zaraz się ładują cwaniacy). Poza tym pieszy nie musi wiedzieć, jak kierowca w danej chwili w danym kierunku widzi drogę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak jedziesz i nie widzisz drogi, to jedź wolniej. Po za tym kierowcy którzy jadą w obszarze zabudowanym 50 km/h rzadko kiedy potrącają kogoś na pasach. Robią to ci którzy jadą dużo szybciej.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
- raz na jakis czas , powinno sie myc szybe od srodka ,drogi kierowco...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane