Za komuny zachodnie państwa przysyłały do Polski pomoc materialną dla opozycji. Wiele kościołów stanowiło wtedy punkty "magazynowo-dystrybucyjne" dla tej pomocy. I w wielu przypadkach ta pomoc rozpłynęła się nie wiadomo gdzie, bo do opozycji nie trafiła lub trafiła jej niewielka część, podobnie jak zbiórka Rydzyka na ratowanie stoczni, która do stoczni ani do stoczniowców nigdy nie dotarła.
Homo_sapiens w punkt. Pamiętam, że "nasz ksiezulek" wszystko pchał kochance i jej rodzinie. Tylko mleko w proszku było do rozdania, co na wsi było faktycznie towarem deficytowym;)
Bo kościół obmyśla strategię jak na tym zarobić i kogo będzie lepiej popierać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Uprzedziłeś mnie Fiksiu:)Dokładnie tak jest.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja nie zauważyłem. Caritas już dawno organizuje pomóc dla Ukrainy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pytanie gdzie ta pomoc trafia? Plecaki też trafiły nie tam gdzie trzeba
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za komuny zachodnie państwa przysyłały do Polski pomoc materialną dla opozycji. Wiele kościołów stanowiło wtedy punkty "magazynowo-dystrybucyjne" dla tej pomocy. I w wielu przypadkach ta pomoc rozpłynęła się nie wiadomo gdzie, bo do opozycji nie trafiła lub trafiła jej niewielka część, podobnie jak zbiórka Rydzyka na ratowanie stoczni, która do stoczni ani do stoczniowców nigdy nie dotarła.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Homo_sapiens w punkt. Pamiętam, że "nasz ksiezulek" wszystko pchał kochance i jej rodzinie. Tylko mleko w proszku było do rozdania, co na wsi było faktycznie towarem deficytowym;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Już widzę, jak uchodźcy ukraińscy sa rozlokowywani w pałacach biszkoptów. Mo**y drzeć o służbie wymyślonemu Bogu to potrafią, pe****le!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane