Mogę zrozumieć kapelana w wojsku, szczególnie w czasie wojny. Ale w cywilnych instytucjach??? Co przeszkadza pracownikom fiskusa iść do kościoła po pracy (albo przed pracą)? Dlaczego podatnik ma fundować DODATKOWĄ "duszpasterską opiekę" pracownikom fiskusa? Standardowa opieka duszpasterska świadczona przez duchownych ze swojej parafii im nie wystarcza?
A to już kwestia empatii. To, że ja kapelanów do niczego nie potrzebuję, nie znaczy, że nie potrzebują ich żołnierze (których wielu jest religijnych), szczególnie w czasie wojny czyli realnego zagrożenia życia, albo w czasie misji zagranicznych, gdzie nie ma katolickiego kościoła w okolicy.
Jeżeli żołnierze najbardziej skupiają się na starożytnych bajeczkach, a nie na misji do wykonania, to znaczy, że kondycja armii (jakiejkolwiek) nie jest najlepsza.
Znaczna część żołnierzy jest religijna we wszystkich krajach (nawet w KRLD religią państwową jest kult wodza), tak więc ten argument traci znaczenie przez to, że stosuje się mniej więcej wszędzie podobnie. "Jeżeli żołnierze najbardziej skupiają się" - co to znaczy "najbardziej"? Ile mszy w miesiącu lub minut modlitwy dziennie to "najbardziej", w szczególności bardziej niż godziny służby dziennie czy walka na froncie? Jeśli praktyki religijne im pomagają (podobnie jak innym sesje u psychologa czy psychiatry), to w czym problem?
"Większe morale": Niektórzy wikingowie (breserkowie), zażywali wywar z grzybów halucynogennych, szamanek (bo tylko kobiety były szamanami) nie było na polu bitwy. Co z tego miałoby wynikać? Każdy podniesie morale na swój sposób, a rząd powinien jako 1 to robić.
"Co z tego miałoby wynikać?" - no właśnie to, co sam napisałeś - "dymisja" kapelanów miałaby negatywny wpływ na morale dużej części armii. Jeśli coś działa, to po co to psuć? Rozwiązaniem dług**kresowym są zmiany ewolucyjne a nie rewolucyjne, czyli powolny, acz nieunikniony, spadek religijności instytucjonalnej ogółu społeczeństwa i związany z tym spadek wpływów KK i innych organizacji religijnych (nie tylko katolicy mają kapelanów w wojsku polskim).
Faszyści też mieli kapelanów i przegrali. Jeśli ma się kapelanów i się wygrywa, to sprawa jest prosta. Jeśli się przegrywa, to znaczy, że wroga armia ma lepszych kapelanów? JPR!!!
@miniek - pokaż mi, w którym miejscu pisałem coś o tym, że "kapelani zapewniają wygraną". Ty w ogóle przeczytałeś (ze zrozumieniem) to, co skomentowałeś?
Mogę zrozumieć kapelana w wojsku, szczególnie w czasie wojny. Ale w cywilnych instytucjach??? Co przeszkadza pracownikom fiskusa iść do kościoła po pracy (albo przed pracą)? Dlaczego podatnik ma fundować DODATKOWĄ "duszpasterską opiekę" pracownikom fiskusa? Standardowa opieka duszpasterska świadczona przez duchownych ze swojej parafii im nie wystarcza?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A ja nie mogę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A to już kwestia empatii. To, że ja kapelanów do niczego nie potrzebuję, nie znaczy, że nie potrzebują ich żołnierze (których wielu jest religijnych), szczególnie w czasie wojny czyli realnego zagrożenia życia, albo w czasie misji zagranicznych, gdzie nie ma katolickiego kościoła w okolicy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jeżeli żołnierze najbardziej skupiają się na starożytnych bajeczkach, a nie na misji do wykonania, to znaczy, że kondycja armii (jakiejkolwiek) nie jest najlepsza.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Znaczna część żołnierzy jest religijna we wszystkich krajach (nawet w KRLD religią państwową jest kult wodza), tak więc ten argument traci znaczenie przez to, że stosuje się mniej więcej wszędzie podobnie. "Jeżeli żołnierze najbardziej skupiają się" - co to znaczy "najbardziej"? Ile mszy w miesiącu lub minut modlitwy dziennie to "najbardziej", w szczególności bardziej niż godziny służby dziennie czy walka na froncie? Jeśli praktyki religijne im pomagają (podobnie jak innym sesje u psychologa czy psychiatry), to w czym problem?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Większe morale": Niektórzy wikingowie (breserkowie), zażywali wywar z grzybów halucynogennych, szamanek (bo tylko kobiety były szamanami) nie było na polu bitwy. Co z tego miałoby wynikać? Każdy podniesie morale na swój sposób, a rząd powinien jako 1 to robić.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Co z tego miałoby wynikać?" - no właśnie to, co sam napisałeś - "dymisja" kapelanów miałaby negatywny wpływ na morale dużej części armii. Jeśli coś działa, to po co to psuć? Rozwiązaniem dług**kresowym są zmiany ewolucyjne a nie rewolucyjne, czyli powolny, acz nieunikniony, spadek religijności instytucjonalnej ogółu społeczeństwa i związany z tym spadek wpływów KK i innych organizacji religijnych (nie tylko katolicy mają kapelanów w wojsku polskim).
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Morale podnosić ma w 1 kolejności rząd.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No i robi to - żołnierze nie pracują/służą za "bóg zapłać". Dostają przyzwoite wynagrodzenie i inne materialne bonusy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Faszyści też mieli kapelanów i przegrali. Jeśli ma się kapelanów i się wygrywa, to sprawa jest prosta. Jeśli się przegrywa, to znaczy, że wroga armia ma lepszych kapelanów? JPR!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@miniek - pokaż mi, w którym miejscu pisałem coś o tym, że "kapelani zapewniają wygraną". Ty w ogóle przeczytałeś (ze zrozumieniem) to, co skomentowałeś?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przesrane przyjść do urzędu zapłacić podatek i trafić na mszę, albo drogę krzyżową.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane