No tak, ale to w dość odległej skali czasowej (kilku miliardów lat). Atomy tworzące nasze ciała znacznie wcześniej staną się po prostu częścią litosfery, atmosfery i/lub hydrosfery Ziemi. Tylko że duchowni (przynajmniej katoliccy) temu nie zaprzeczają. Twierdzą natomiast, że "oprócz ciała człowiek ma przecież i duszę" ["już rzężą żądze u stóp" - ciekawe, czy ktoś załapie :)], która po śmierci zamieszka w takim albo innym klubie dla wybranych. Oczywiście nikt istnienia tejże duszy nie udowodnił, podobnie jak istnienia tych klubów albo samego naczelnego kreatora-ludobójcy.
Z naukowego punktu widzenia owa "dusza" moze byc po prostu forma energii jakiejs nam dotychczas nieznanej egzotycznej fizyki wraz
z jej prawami. Musza nasze mozgi jeszcze troche podrosnac i dorosnac by to ogarnac. Kto to byl w antycznej Grecji co to "wiem ze nic nie wiem" powiedzial? :-)
Słowo klucz: "może". Sama energia niczego by nie wyjaśniała, bo według różnych religii dusza to również, a nawet przede wszystkim, informacja (np. zapis popełnionych grzechów). Wyobrażasz sobie sądzić np. energię kinetyczną za złe uczynki?
Wyjaśnienie, że nasza jaźń, czy świadomość jest efektem pracy sieci neuronowej mózgu, jest wystarczające. Nie trzeba dorabiać do tego pojęcia duszy. Dodam, że nie zanotowano dotychczas przejawu duszy poza mózgiem "dawcy". To by była pierwsza przesłanka za istnieniem duszy niezwiązanej z mózgiem.
"Nie trzeba dorabiać do tego pojęcia duszy" - ależ trzeba! Jak inaczej dałoby się sklecić bajkę o życiu po śmierci, sądzie ostatecznym, reinkarnacji (w innych religiach) itd.?
Kazdy atom naszego ciala, naszej planety pochodza ze srodka wielkiej gwiazdy, przekraczajacej masa set-krotnie mase naszego slonca ktora przed miliardami lat po swojej super nova smierci wyzucila w kosmos wszystkie te pierwiastki utworzone w procesie stelarnej nukleosyntesy i ktore to pierwiastki umozliwily powstanie ukladu slonecznego i najprawdopodobniej takze tych sasiednich.
Oj dzieciaki, nawet nauka poza granicę śmierci zajrzeć nie potrafi. Twierdzenia, ze ciało, w którym ustaje krążenie umarło, to żadna nauka, tylko zwykła obserwacja. Zarozumiałość ludzi nauki nie różni się od zarozumiałości kleru. Zresztą każdy niech wierzy w co chcą, to akurat nie ma większego znaczenia, ważne aby być dobrym człowiekiem i nie krzywdzić innych, a takie słowa nieco krzywdzą , bo to jak splunięcie w twarz naszym babciom wychowanym w innych czasach.
Nic nie zagląda dalej niż nauka, więc mówienie, że ograniczenia nauki to jej wada, sugeruje, że istnieje coś innego co potrafi zaglądnąć dalej. Nie istnieje.
"Zarozumiałość ludzi nauki nie różni się od zarozumiałości kleru" - bardzo się mylisz. Gdy uczeni czegoś nie wiedzą, to nie snują fantastycznych bajek, przedstawiając je jako prawdy objawione, za nieuznanie których można trafić na stos. Nawet nieweryfikowalne teorie i hipotezy mają dokładnie taki status: hipotezy, a nie prawdy objawionej. "Zresztą każdy niech wierzy w co chcą" - i niech jeszcze nie próbuje narzucać swej wiary (lub prawa z niej wynikającego) wszystkim innym.
Nie to wy się mylicie i nie muszę pisać dlaczego, bo też nie napisaliście. A co wszystkie badania naukowe czytacie na bieżąco ? Nie spotkaliście się z publikowaniem bzdur przez "naukowców" tylko po to , aby otrzymać granty i jakoś żyć. nie macie pojęcia jak ten biznes działa , bo to jak wszędzie w większości jest biznes. I nie macie absolutnie racji - badacze publikują masę badań jako coś pewnego , muszę bo inaczej stracą finansowanie. Chcecie wierzyć w naukę to sobie wierzcie, ale wmawianie ludziom że tylko nauka jest mądra a wiara głupia jest niskie
"Nie spotkaliście się z publikowaniem bzdur przez 'naukowców'" - i znów pudło. Oczywiście, że się to zdarza, tylko że takie bzdury są weryfikowane potem przez innych uczonych, a nie podlegają ślepej wierze. "wmawianie ludziom że tylko nauka jest mądra a wiara głupia jest niskie" - nie, to fakt. Nauka opiera się na faktach, obserwacjach, weryfikowalnych teoriach. Dlaczego swoją wiarę uznajesz a priori za prawdziwą, a wszystkie inne odrzucasz? Zauważyłeś, że kapłani często mówią o PRAWDZIE (swojej religijnej), nie mogąc tej swojej "prawdy" udowodnić (bo inaczej nie byłaby to kwestia wiary)?
Jeśli jakaś teza jest niemożliwa do udowodnienia, to przedstawianie jej jako PRAWDY jest zwykłym oszustwem na gruncie logiki klasycznej. Nazwanie "głupim" bezrefleksyjnego i bezkrytycznego poddawania się oszustwu przez całą masę ludzi jest uzasadnione, choć nikt tutaj nie użył takiego określenia poza Tobą. Ja osobiście bym raczej użył słowa "naiwne".
No tak, ale to w dość odległej skali czasowej (kilku miliardów lat). Atomy tworzące nasze ciała znacznie wcześniej staną się po prostu częścią litosfery, atmosfery i/lub hydrosfery Ziemi. Tylko że duchowni (przynajmniej katoliccy) temu nie zaprzeczają. Twierdzą natomiast, że "oprócz ciała człowiek ma przecież i duszę" ["już rzężą żądze u stóp" - ciekawe, czy ktoś załapie :)], która po śmierci zamieszka w takim albo innym klubie dla wybranych. Oczywiście nikt istnienia tejże duszy nie udowodnił, podobnie jak istnienia tych klubów albo samego naczelnego kreatora-ludobójcy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z naukowego punktu widzenia owa "dusza" moze byc po prostu forma energii jakiejs nam dotychczas nieznanej egzotycznej fizyki wraz z jej prawami. Musza nasze mozgi jeszcze troche podrosnac i dorosnac by to ogarnac. Kto to byl w antycznej Grecji co to "wiem ze nic nie wiem" powiedzial? :-)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Słowo klucz: "może". Sama energia niczego by nie wyjaśniała, bo według różnych religii dusza to również, a nawet przede wszystkim, informacja (np. zapis popełnionych grzechów). Wyobrażasz sobie sądzić np. energię kinetyczną za złe uczynki?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wyjaśnienie, że nasza jaźń, czy świadomość jest efektem pracy sieci neuronowej mózgu, jest wystarczające. Nie trzeba dorabiać do tego pojęcia duszy. Dodam, że nie zanotowano dotychczas przejawu duszy poza mózgiem "dawcy". To by była pierwsza przesłanka za istnieniem duszy niezwiązanej z mózgiem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Nie trzeba dorabiać do tego pojęcia duszy" - ależ trzeba! Jak inaczej dałoby się sklecić bajkę o życiu po śmierci, sądzie ostatecznym, reinkarnacji (w innych religiach) itd.?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kazdy atom naszego ciala, naszej planety pochodza ze srodka wielkiej gwiazdy, przekraczajacej masa set-krotnie mase naszego slonca ktora przed miliardami lat po swojej super nova smierci wyzucila w kosmos wszystkie te pierwiastki utworzone w procesie stelarnej nukleosyntesy i ktore to pierwiastki umozliwily powstanie ukladu slonecznego i najprawdopodobniej takze tych sasiednich.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Lepiej mi tu Pani napisze której z 63662 płci będą te atomy, bo ja z atomami hetero nie zamierzam latac po kosmosie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oj dzieciaki, nawet nauka poza granicę śmierci zajrzeć nie potrafi. Twierdzenia, ze ciało, w którym ustaje krążenie umarło, to żadna nauka, tylko zwykła obserwacja. Zarozumiałość ludzi nauki nie różni się od zarozumiałości kleru. Zresztą każdy niech wierzy w co chcą, to akurat nie ma większego znaczenia, ważne aby być dobrym człowiekiem i nie krzywdzić innych, a takie słowa nieco krzywdzą , bo to jak splunięcie w twarz naszym babciom wychowanym w innych czasach.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nic nie zagląda dalej niż nauka, więc mówienie, że ograniczenia nauki to jej wada, sugeruje, że istnieje coś innego co potrafi zaglądnąć dalej. Nie istnieje.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Zarozumiałość ludzi nauki nie różni się od zarozumiałości kleru" - bardzo się mylisz. Gdy uczeni czegoś nie wiedzą, to nie snują fantastycznych bajek, przedstawiając je jako prawdy objawione, za nieuznanie których można trafić na stos. Nawet nieweryfikowalne teorie i hipotezy mają dokładnie taki status: hipotezy, a nie prawdy objawionej. "Zresztą każdy niech wierzy w co chcą" - i niech jeszcze nie próbuje narzucać swej wiary (lub prawa z niej wynikającego) wszystkim innym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie to wy się mylicie i nie muszę pisać dlaczego, bo też nie napisaliście. A co wszystkie badania naukowe czytacie na bieżąco ? Nie spotkaliście się z publikowaniem bzdur przez "naukowców" tylko po to , aby otrzymać granty i jakoś żyć. nie macie pojęcia jak ten biznes działa , bo to jak wszędzie w większości jest biznes. I nie macie absolutnie racji - badacze publikują masę badań jako coś pewnego , muszę bo inaczej stracą finansowanie. Chcecie wierzyć w naukę to sobie wierzcie, ale wmawianie ludziom że tylko nauka jest mądra a wiara głupia jest niskie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Nie spotkaliście się z publikowaniem bzdur przez 'naukowców'" - i znów pudło. Oczywiście, że się to zdarza, tylko że takie bzdury są weryfikowane potem przez innych uczonych, a nie podlegają ślepej wierze. "wmawianie ludziom że tylko nauka jest mądra a wiara głupia jest niskie" - nie, to fakt. Nauka opiera się na faktach, obserwacjach, weryfikowalnych teoriach. Dlaczego swoją wiarę uznajesz a priori za prawdziwą, a wszystkie inne odrzucasz? Zauważyłeś, że kapłani często mówią o PRAWDZIE (swojej religijnej), nie mogąc tej swojej "prawdy" udowodnić (bo inaczej nie byłaby to kwestia wiary)?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jeśli jakaś teza jest niemożliwa do udowodnienia, to przedstawianie jej jako PRAWDY jest zwykłym oszustwem na gruncie logiki klasycznej. Nazwanie "głupim" bezrefleksyjnego i bezkrytycznego poddawania się oszustwu przez całą masę ludzi jest uzasadnione, choć nikt tutaj nie użył takiego określenia poza Tobą. Ja osobiście bym raczej użył słowa "naiwne".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane