Mnie też śmieszą, ale to pewnie dlatego, że jestem A - facetem, B - po czterdziestce. Nie bardzo rozumiem, czemu baby muszą mieć "swoje" wersje pewnych słów. To tak, jakbym jako facet czuł się urażony nazwaniem mnie "osobą", "personą", "postacią", "jednostką" (słowa rodzaju żeńskiego). No jakoś nie czuję się urażony. A właśnie, czy feministka to jeszcze "człowiek" czy już "człowiekini" "człowieka" albo "człowieczyca"?
A jednocześnie na pytanie reportera (trolla, jak kto woli) z Pyta.pl o to, "czy uda się wywalczyć to, żeby kobiety miały takie same prawa jak ludzie" ("ludzie" to liczba mnoga rzeczownika "człowiek"), kobieta na kongresie kobiet odpowiada po chwili namysłu: "spier*alaj!" [Źródło: YT].
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
A co z TATEM, nie ta tata? Co to za feminizowanie?!? Ale riposta na kongresie celna:)
One są tak pier...te, że nawet nie zdają sobie sprawy ze śmieszności określeń, które same sobie nadają. To coś, powinno być jak najprędzej i w trybie natychmiastowym, usunięte ze sfer rządzących (decyzyjnych) i skierowane na przymusowe leczenie w zakładzie psychiatrycznym - zamkniętym !
Generalnie jak to lewica i komunisci - nowomowa. PO polsku końcówka -ka, nauczyciel-nauczycielka, lekarza-lekarka, no ale ministeria brzmi z dooopy więc trzeba było zmienić na minister. W zasadzie taki sam bzdet jak na Ukrainie zmiana w Ukrainie, czyli byłem też w Węgrzech - tylko weź to wymów bez plucia.
Ok ale z tym w Ukrainie i w Węgrzech to chodzi o coś innego. Na Ukrainie mówiło się jak była republiką a teraz jest państwem. Nie powiesz że w podlasiu, w śląsku itp
Nie tylko Ciebie. Bo całe pokolenia zostały wychowane w prlowskiej nowomowie, która wyeliminowała feminatywy, które tam uprzednio były.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
Mozna przyklad? Bo to jskis dawno bylo, i temat kobiet jako ministry, ministerki, czy jak tam mialo by to byc, chyba jakos sie nie pojawial. Podobnie z inzynieria czy medycyna, byla to taka rzadkosc, ze nikt sobie raczej feminatywami glowy nie psowal. Ale ja sie nie znam, wiec o przyklad prosze.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Proszę "„APTEKA w Modrzejowie koło Sosnowca przyjmie od 15 lipca magistra lub magistrę na stałą posadę. Warunki do omówienia listownie” – informowano w ogłoszeniu, które w 1939 roku zamieścił „Expres Zagłębia”."„Tygodnik Polski” pisał w 1928 roku o człowieku, urodzonym na Syberii, który był synem „powstańca i powstanki”.", świadkini, doktorka, profesorka, pilotka. Nie wiem czy PRL je zlikwidował, ale się pojawiały.
Język się zmienia i nic na to nie poradzimy. Ale jest różnica, czy jest to inicjatywa oddolna, czy odgórna. Polacy przestali używać czasu zaprzeszłego, wcześniej aorystu, to naturalne. Ale kiedy "ELYTY" przy wsparciu mediów wprowadzają do języka potworki "chirurżka", "ministra", to jest to nowomowa, ściśle związana z lewicą. Jest nadzieja, bo młodzież nazywa panią psycholog osobę kompetentną, a pozostałe panie, to psycholożki.
Powinna być gospodarzyni. Ciekawe jak nazywa się kobieta pracująca w dyplomacji. Dyplomatka? To raczej kojarzy mi się z teczką a nie osobą na stanowisku. Tak samo doktorka kojarzy mi się z trochę pogardliwym określeniem lekarki niż z tytułem naukowym i w obu przypadkach na ogół mówi się pani doktorKolarka to potoczna nazwa roweru wyścigowego a nie sportsmenka, itd., przykłady można mnożyć.
Mnie też śmieszą, ale to pewnie dlatego, że jestem A - facetem, B - po czterdziestce. Nie bardzo rozumiem, czemu baby muszą mieć "swoje" wersje pewnych słów. To tak, jakbym jako facet czuł się urażony nazwaniem mnie "osobą", "personą", "postacią", "jednostką" (słowa rodzaju żeńskiego). No jakoś nie czuję się urażony. A właśnie, czy feministka to jeszcze "człowiek" czy już "człowiekini" "człowieka" albo "człowieczyca"?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Coś w tym jest, bo jak krzykniesz na ulicy "hej człowieku' to kobiety się nie odwrócą
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A jednocześnie na pytanie reportera (trolla, jak kto woli) z Pyta.pl o to, "czy uda się wywalczyć to, żeby kobiety miały takie same prawa jak ludzie" ("ludzie" to liczba mnoga rzeczownika "człowiek"), kobieta na kongresie kobiet odpowiada po chwili namysłu: "spier*alaj!" [Źródło: YT].
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A co z TATEM, nie ta tata? Co to za feminizowanie?!? Ale riposta na kongresie celna:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@geuzawik, zgadzam się, odpowiedź jak najbardziej na miejscu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ministra - nic śmiesznego. Oznacza służącą po łacinie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To tak samo jak minister, a to cię jakoś nie bawi ...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem o co Ci chodzi, minister analogicznie to służący. Co w tym zabawnego??
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powinno być gruzawik
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
One są tak pier...te, że nawet nie zdają sobie sprawy ze śmieszności określeń, które same sobie nadają. To coś, powinno być jak najprędzej i w trybie natychmiastowym, usunięte ze sfer rządzących (decyzyjnych) i skierowane na przymusowe leczenie w zakładzie psychiatrycznym - zamkniętym !
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Generalnie jak to lewica i komunisci - nowomowa. PO polsku końcówka -ka, nauczyciel-nauczycielka, lekarza-lekarka, no ale ministeria brzmi z dooopy więc trzeba było zmienić na minister. W zasadzie taki sam bzdet jak na Ukrainie zmiana w Ukrainie, czyli byłem też w Węgrzech - tylko weź to wymów bez plucia.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ok ale z tym w Ukrainie i w Węgrzech to chodzi o coś innego. Na Ukrainie mówiło się jak była republiką a teraz jest państwem. Nie powiesz że w podlasiu, w śląsku itp
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie tylko Ciebie. Bo całe pokolenia zostały wychowane w prlowskiej nowomowie, która wyeliminowała feminatywy, które tam uprzednio były.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mozna przyklad? Bo to jskis dawno bylo, i temat kobiet jako ministry, ministerki, czy jak tam mialo by to byc, chyba jakos sie nie pojawial. Podobnie z inzynieria czy medycyna, byla to taka rzadkosc, ze nikt sobie raczej feminatywami glowy nie psowal. Ale ja sie nie znam, wiec o przyklad prosze.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Proszę "„APTEKA w Modrzejowie koło Sosnowca przyjmie od 15 lipca magistra lub magistrę na stałą posadę. Warunki do omówienia listownie” – informowano w ogłoszeniu, które w 1939 roku zamieścił „Expres Zagłębia”."„Tygodnik Polski” pisał w 1928 roku o człowieku, urodzonym na Syberii, który był synem „powstańca i powstanki”.", świadkini, doktorka, profesorka, pilotka. Nie wiem czy PRL je zlikwidował, ale się pojawiały.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bez kobietolożki Pawlikowskiej tego nie ogarnie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Język się zmienia i nic na to nie poradzimy. Ale jest różnica, czy jest to inicjatywa oddolna, czy odgórna. Polacy przestali używać czasu zaprzeszłego, wcześniej aorystu, to naturalne. Ale kiedy "ELYTY" przy wsparciu mediów wprowadzają do języka potworki "chirurżka", "ministra", to jest to nowomowa, ściśle związana z lewicą. Jest nadzieja, bo młodzież nazywa panią psycholog osobę kompetentną, a pozostałe panie, to psycholożki.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powinna być gospodarzyni. Ciekawe jak nazywa się kobieta pracująca w dyplomacji. Dyplomatka? To raczej kojarzy mi się z teczką a nie osobą na stanowisku. Tak samo doktorka kojarzy mi się z trochę pogardliwym określeniem lekarki niż z tytułem naukowym i w obu przypadkach na ogół mówi się pani doktorKolarka to potoczna nazwa roweru wyścigowego a nie sportsmenka, itd., przykłady można mnożyć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rzadko można zobaczyć zdjęcie z tyloma osobami o łącznym IQ poniżej 100
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane