Reklama
Reklama

Komentarze

6
B
bezyk Wyjadacz

Ten rower, to musiał kosztować. Szkoda zostawić, bo ukradną.

[Usunięty użytkownik]

No dobra, zdarza(ło) mi się robić po kilkadziesiąt kilometrów żeby dotrzeć rowerem pod jakąś górę, później wjechać na nią (niosąc go tam, gdzie się inaczej nie dało), zjechać (przeważnie się dało) i wrócić kolejne kilkadziesiąt kilometrów do domu, ALE to były Beskidy, a nie Tatry, (gdzie zwyczajnie nie da się jeździć) i robiłem to na góralu, a nie na elektryku, który waży 2-2,5x tyle mój. Wleczenie bezsensownego i nieużytecznego ciężaru, żeby tylko zrobić sobie głupie zdjęcia na szczycie, jest daremne, a w porywach: zwyczajnie głupie (do bólu).

M
Maciejgdi Wieśniak

No właśnie tak, są góry po których da się jeździć na rowerze i te góry w które jednak lepiej zabrać czekany, a rower zostawić na dole, a tutaj widać ten sam tok rozumowania co dziewczyny, które idą w góry w szpilkach...

V
vacarius Master

Tylko czekać aż jakiś prawak swoje BMW będzie wpychał na Giewont!!

[Usunięty użytkownik]

Może nie te górki, ale ktoś już próbował - w zeszłym roku jakiś gość w BMW jechał czarnym szlakiem w Karkonoskim Parku Narodowym.

A
amblin Szyderca

A mógł wjechać na 10 piętro i wyskoczyć przez okno. Też by o nim napisali a ile wysiłku mniej...

Reklama