Reklama
Polityka

Czarzasty mówi, że "sr*ł w polu". Miller zapytał, gdzie nie było kibli

Włodzimierz Czarzasty chciał pokazać, jak bardzo Polska zmieniła się przez ostatnie trzy dekady. Wybrał do tego wspomnienie rodzinnej podróży maluchem, 11 godzin na granicy i konieczność załatwiania potrzeby fizjologicznej w polu. Leszek Miller uznał, że europejskiej integracji naprawdę można bronić lepszymi argumentami.

Czarzasty mówi, że "sr*ł w polu". Miller zapytał, gdzie nie było kibli
Redakcja Snajper
Włodzimierz Czarzasty podczas spotkania z mieszkańcami Będzina wspominał podróż sprzed około 30 lat, kiedy z dwojgiem małych dzieci jechał maluchem i utknął na 11 godzin na granicy czesko-austriackiej. Miał kanapki, zepsuł mu się termos, a na ciepłe napoje, jak opowiadał, nie bardzo było go wtedy stać. No i toalety też najwyraźniej nie było. "S*ałem w polu, bo nie było po prostu kibli" - podsumował marszałek Sejmu.
Historia miała być elementem szerszej opowieści o tym, jak zmieniła się Polska. Czarzasty pytał słuchaczy, czy pamiętają drogi, sklepy, hotele, stacje benzynowe i publiczne toalety sprzed trzech dekad. Przekonywał też zdecydowanie, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej było korzystne, a wobec polityków i wyborców uznających UE za zło użył określenia "idioci", wymieniając PiS, Konfederację oraz środowisko Karola Nawrockiego.
Tu wkroczył Leszek Miller. Człowiek, który jako premier podpisywał w 2003 roku traktat akcesyjny Polski do Unii Europejskiej, więc trudno go podejrzewać o to, że dopiero wczoraj usłyszał, czym jest integracja europejska. Były szef rządu nie zakwestionował korzyści z członkostwa w UE. Przeciwnie, sam wskazał otwarte granice, wspólny rynek, inwestycje i swobodę podróżowania. Uznał jednak, że brak sanitariatu na konkretnym przejściu granicznym był raczej argumentem za postawieniem tam toalety niż dowodem na konieczność rozszerzenia Unii.
Miller dołożył jeszcze krótszy wpis: "Panie Czarzasty gdzie nie było kibli: na Ordynackiej? U pana w domu? Na uniwersytecie? W liceum? W wydawnictwie Muza?". 

Poważna dyskusja o jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych w najnowszej historii Polski zeszła na poziom poszukiwania toalety. Polityka, proszę państwa. Człowiek zaczyna od wspólnego rynku, funduszy, infrastruktury i swobody przemieszczania się, a pięć minut później dwóch byłych liderów SLD przerzuca się publicznie argumentami sanitarnymi.
Warto przy tym rozdzielić dwie rzeczy, które w takich wspomnieniach łatwo zlewają się w jedną. Polska została członkiem Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku. Do strefy Schengen weszła później, 21 grudnia 2007 roku. Dopiero wtedy zniesiono kontrole osób na lądowych granicach wewnętrznych, objętych tym systemem. Sama długa kolejka na granicy sprzed lat nie jest więc prostym dowodem typu: "nie było UE, dlatego staliśmy w polu". Czarzasty używał tej historii jako obrazu całej epoki i kontrastu ze współczesnością, a nie jako wykładu z prawa europejskiego.
Można dyskutować o bilansie członkostwa Polski w UE, wspólnym rynku, inwestycjach, swobodzie podróżowania, kosztach regulacji czy zakresie kompetencji Brukseli. Polska polityka ma niezwykły talent do tego, żeby z tematu wartego setki miliardów euro zrobić debatę o tym, kto trzydzieści lat temu chodził za potrzebą w krzaki.
Koniec końców i tak wygrywa pytanie: panie marszałku, ale gdzie dokładnie nie było tych kibli? Wiocha nie polega tu nawet na tym, że ktoś powiedział za dużo. Wiocha zaczyna się wtedy, gdy po całej poważnej debacie właśnie to okazuje się jej najbardziej pamiętnym fragmentem.
Tagi: #polityka #unia europejska #sejm #leszek miller #włodzimierz czarzasty #absurdy
Reklama

Komentarze

5
T
typhon

Nie zapominajmy że w tym czasie to Czarzastego partia była u władzy i na pewno ta menda czerwony marszałek nie jeździł małym fiatem, i to jego ugrupowanie było odpowiedzialne za brak toalet. Pewnie sral w polu ze strachu po aferze Rywina jak wyszło że to on była za to odpowiedzialny.

Z
zoltarxx Padawan

Jego ugrupowanie wybudowało najwięcej w historii, osiedli mieszkaniowych, szkół i szpitali, wyobraź sobie, wyposażonych w toalety. Mało tego, w szkołach nauczano podstaw higieny, oraz tego, że po sraniu należy umyć ręce. Niestety, zwłaszcza na wschodzie, zasiedlonym przez pato-elektorat PiS, jest to zwyczaj rzadki, niczym biegunka, posiadanie toalety, zwłaszcza na wsiach, też nie jest standardem.

Zdjęcie profilowe
A1S19

Może w komuszej mateczce Rosji tak miał jak wyjeżdżał w latach 80 jako działacz komunistycznego ZSP i PZPR do Moskwy na zaproszenie Komsomołu. Czerwona komusza mo**a.

Z
zoltarxx Padawan

Napisz proszę po co w latach '80 do ZSRR wyjeżdżał kuwetowy płaszczak i oborowa, oraz w jakim celu w 1967 roku, do Odessy udał się sam "wuc" ?

Zdjęcie profilowe
A1S19

Wuc to pewnie chodzi ci o kaczora, ale "kuwetowy płaszczak i oborowa" nie wiem kto to, napisz jak możesz to ci odpiszę.

Reklama