– Domagam się natychmiastowych testów narkotykowych dla członków Rady Ministrów i publikacji wyników – napisał na platformie X Przemysław Czarnek.
We wpisie z 10 października polityk PiS powiązał sprawę byłego wiceministra rolnictwa z odpowiedzialnością premiera. Argumentował, że to Donald Tusk wprowadził Kołodziejczaka do wielkiej polityki i powierzył mu stanowisko w administracji rządowej. Pytał także, czy szef rządu wiedział o zachowaniach opisywanych w medialnych doniesieniach.
Punktem wyjścia był materiał Kanału Zero, w którym dwie byłe współpracownice Kołodziejczaka oskarżyły go m.in. o przemoc, agresję i nakłanianie do zażywania narkotyków. Polityk zaprzecza tym oskarżeniom i określa je jako pomówienia. To relacje kobiet, a nie ustalenia przesądzające o jego winie.
9 października przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej, Zbigniew Konwiński poinformował o zawieszeniu Kołodziejczaka w prawach członka klubu. Zapowiedział też, że ugrupowanie oczekuje zweryfikowania doniesień przez właściwe służby.
Do żądania Czarnka odniosła się Dominika Długosz w podcaście „W związku ze śledztwem”, który prowadzi z Mariuszem Gierszewskim.
– Pan Przemysław Czarnek powiedział, że cały rząd powinien mieć zrobione testy antynarkotykowe. Bo na pewno to przenosi się przez powietrze – ironizowała dziennikarka „Newsweeka”.
Długosz przypomniała, że Kołodziejczak od dawna nie jest już wiceministrem. W jej ocenie sprawa dotyczy odpowiedzialności konkretnego polityka, a nie automatycznie całej Koalicji Obywatelskiej. Przywołała również wcześniejsze afery narkotykowe związane z różnymi środowiskami politycznymi, w tym PiS, podważając narrację, że podobne problemy dotyczą wyłącznie jednej strony sporu.
Dziennikarka nie uznała jednak decyzji Tuska o współpracy z liderem Agrounii za słuszną. Oceniła, że umieszczenie Kołodziejczaka na listach wyborczych miało pomóc w zdobyciu poparcia rolników, ale było błędem. Oddzieliła przy tym odpowiedzialność za dobór politycznych współpracowników od przypisywania całemu ugrupowaniu odpowiedzialności za zarzucane jednej osobie zachowania.
We wpisie z 10 października polityk PiS powiązał sprawę byłego wiceministra rolnictwa z odpowiedzialnością premiera. Argumentował, że to Donald Tusk wprowadził Kołodziejczaka do wielkiej polityki i powierzył mu stanowisko w administracji rządowej. Pytał także, czy szef rządu wiedział o zachowaniach opisywanych w medialnych doniesieniach.
Punktem wyjścia był materiał Kanału Zero, w którym dwie byłe współpracownice Kołodziejczaka oskarżyły go m.in. o przemoc, agresję i nakłanianie do zażywania narkotyków. Polityk zaprzecza tym oskarżeniom i określa je jako pomówienia. To relacje kobiet, a nie ustalenia przesądzające o jego winie.
9 października przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej, Zbigniew Konwiński poinformował o zawieszeniu Kołodziejczaka w prawach członka klubu. Zapowiedział też, że ugrupowanie oczekuje zweryfikowania doniesień przez właściwe służby.
Do żądania Czarnka odniosła się Dominika Długosz w podcaście „W związku ze śledztwem”, który prowadzi z Mariuszem Gierszewskim.
– Pan Przemysław Czarnek powiedział, że cały rząd powinien mieć zrobione testy antynarkotykowe. Bo na pewno to przenosi się przez powietrze – ironizowała dziennikarka „Newsweeka”.
Długosz przypomniała, że Kołodziejczak od dawna nie jest już wiceministrem. W jej ocenie sprawa dotyczy odpowiedzialności konkretnego polityka, a nie automatycznie całej Koalicji Obywatelskiej. Przywołała również wcześniejsze afery narkotykowe związane z różnymi środowiskami politycznymi, w tym PiS, podważając narrację, że podobne problemy dotyczą wyłącznie jednej strony sporu.
Dziennikarka nie uznała jednak decyzji Tuska o współpracy z liderem Agrounii za słuszną. Oceniła, że umieszczenie Kołodziejczaka na listach wyborczych miało pomóc w zdobyciu poparcia rolników, ale było błędem. Oddzieliła przy tym odpowiedzialność za dobór politycznych współpracowników od przypisywania całemu ugrupowaniu odpowiedzialności za zarzucane jednej osobie zachowania.
Dopiero teraz? Dlaczego nie badał poprzedniego rządu albo nie zaproponował, że wszyscy prawacy się przebadają i dadzą dobry przykład. Co ma do ukrycia?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane