Problemy partii Sławomira Mentzena rozpoczęły się w 2025 roku. Okazało się wówczas, że Nowa Nadzieja nie złożyła w terminie sprawozdania finansowego za 2024 rok do Państwowej Komisji Wyborczej. Konsekwencją było postępowanie prowadzące do wykreślenia ugrupowania z ewidencji partii politycznych.
Mentzen nie zamierzał jednak rezygnować z rozpoznawalnej nazwy. Jego środowisko zarejestrowało nowe ugrupowanie pod nazwą „Imperium Kontratakuje”, nawiązującą do popularnej części „Gwiezdnych wojen”. Plan zakładał połączenie obu partii, a następnie przywrócenie szyldu Nowa Nadzieja. Dotychczasowe ugrupowanie przemianowano więc na „Podatek Dochodowy”.
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy nazwę „Nowa Nadzieja” postanowiło wykorzystać środowisko związane z Markiem Wochem, kandydatem w wyborach prezydenckich w 2025 roku. Jego przedstawiciele przekonywali, że posługiwali się nią jeszcze przed politykami Mentzena. Spór o nazwę trafił do sądu, a postępowania rejestracyjne utknęły w martwym punkcie.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, sąd ostatecznie przyznał rację środowisku Mentzena i zgodził się na zmianę nazwy partii „Imperium Kontratakuje” na „Nowa Nadzieja”.
Choć polityk uratował partyjny szyld, całe zamieszanie nie przeszło bez echa. Profesor Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego ocenił na łamach „Rzeczpospolitej”, że z perspektywy wyborców niewiele się zmieniło, ale ugrupowanie zdążyło się publicznie ośmieszyć.
Ostatecznie więc Nowa Nadzieja pozostaje Nową Nadzieją. Tyle że po drodze musiała przejść przez Imperium Kontratakuje i Podatek Dochodowy. Trudno o bardziej przewrotny scenariusz dla partii, której lider od lat krytykuje skomplikowane przepisy i biurokrację.
Mentzen nie zamierzał jednak rezygnować z rozpoznawalnej nazwy. Jego środowisko zarejestrowało nowe ugrupowanie pod nazwą „Imperium Kontratakuje”, nawiązującą do popularnej części „Gwiezdnych wojen”. Plan zakładał połączenie obu partii, a następnie przywrócenie szyldu Nowa Nadzieja. Dotychczasowe ugrupowanie przemianowano więc na „Podatek Dochodowy”.
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy nazwę „Nowa Nadzieja” postanowiło wykorzystać środowisko związane z Markiem Wochem, kandydatem w wyborach prezydenckich w 2025 roku. Jego przedstawiciele przekonywali, że posługiwali się nią jeszcze przed politykami Mentzena. Spór o nazwę trafił do sądu, a postępowania rejestracyjne utknęły w martwym punkcie.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, sąd ostatecznie przyznał rację środowisku Mentzena i zgodził się na zmianę nazwy partii „Imperium Kontratakuje” na „Nowa Nadzieja”.
Choć polityk uratował partyjny szyld, całe zamieszanie nie przeszło bez echa. Profesor Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego ocenił na łamach „Rzeczpospolitej”, że z perspektywy wyborców niewiele się zmieniło, ale ugrupowanie zdążyło się publicznie ośmieszyć.
Ostatecznie więc Nowa Nadzieja pozostaje Nową Nadzieją. Tyle że po drodze musiała przejść przez Imperium Kontratakuje i Podatek Dochodowy. Trudno o bardziej przewrotny scenariusz dla partii, której lider od lat krytykuje skomplikowane przepisy i biurokrację.