A kto powiedział, że w Krakowie - sercu polskości - obowiązuje znajomość angielskiego? Jak dla mnie wiocha, nie dla pani/pana z baru ( bo w polskich słowach błędów nie robi), tylko ogólnie dla naszej przestrzeni publicznej, z wciskającymi się wszędzie amerykanizmami. Francuzi mają ustawę o ochronie języka ojczystego, wszystkie te amerykańskie słowa tłumaczą na francuski, a za reklamy po angielsku są wysokie kary. Czemu u nas tak nie ma? Jesteśmy przecież u siebie, a nie w USA.
ta,na pewno.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Strach trochę jeść w takim location...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A kto powiedział, że w Krakowie - sercu polskości - obowiązuje znajomość angielskiego? Jak dla mnie wiocha, nie dla pani/pana z baru ( bo w polskich słowach błędów nie robi), tylko ogólnie dla naszej przestrzeni publicznej, z wciskającymi się wszędzie amerykanizmami. Francuzi mają ustawę o ochronie języka ojczystego, wszystkie te amerykańskie słowa tłumaczą na francuski, a za reklamy po angielsku są wysokie kary. Czemu u nas tak nie ma? Jesteśmy przecież u siebie, a nie w USA.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W sumie pisać nie musi umieć tylko gotować. Dramat jest jeżeli jedno i drugie nie wychodzi. Dobre było?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Staaaare...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A może miało być cipburger?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ja bym zjadl hahendoga jakby byl:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jeśli dobre to może być i burger z cisa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bardzo dobrze,Polacy nie gęsi swój język mają! Trzeba tępić murzyńskie nazwy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ho-dor
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane