Dla przykładu podpalił bym kilka wycieraczek w bloku na przeciw. Jak się komuś nie podoba mieszkanie w blokowisku i przeszkadzają mu ludzie to polecam leśniczówkę. Coś za coś. Do 20 za głośną muzykę mogą mnie cmoknąć.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Wiesz to samo w druga stronę, jak chcesz robić co Ci się żywnie podoba to kup sobie domek, mieszkając w bloku powinieneś liczyć się z innymi mieszkańcami i szanować ich. Codzienne słuchanie głośnej muzyki przy dźwiękach "miłości" do późnych godzin nocnych jest lekką przesadą.
Dźwięki miłości są fajne i wywołują uśmiech u normalnych ludzi a nie złość, chyba że jakiejś feministce przeszkadza. Wolność jest taka sama dla wszystkich i do 20 mogę młotem udarowym walić w sufit, podłogę ściany bo mam taki kaprys. Po 20 ogranicza mnie regulamin, czynności uciążliwe do 20 godzi
Mam różne kwiatki pod blokiem i nie przeszkadza mi to bo to jest skupisko 60 rodzin w jednym bloku i 10 bloków. Na przeciw mam każdy mecz, wrzaski, śpiewy i nie muszę u siebie oglądać bo mam przez okno 50 cali i czuje sie jak na stadionie, nic mi do tego. Oni słuchają dla odmiany tego co ja słucham.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Out, wywołują uśmiech raz czy dwa, a nie piąty dziesiąty dwudziesty i nie mówię o godzinie 20 a 1 w nocy. Wszystko jest fajne ale także wszystko ma swój umiar i granice.
Nie pozwolić ograniczyć swoich praw to dewotki na ławce z kilometra się kłaniają a jak widzą że wracam po imprezie to w biegu się rozchodzą w różne strony. I wszystko zgodnie z regulaminem:) Szanuje w bloku jak są małe dzieci i to mam na uwadze, dewoty i ich fanaberie mnie nie obchodzą bo
im przeszkadza już samo istnienie innych ludzi i to że są młodsi, atrakcyjniejsi itd. Omenka ma rację że nie jest lekko w bloku ale jak sobie pozwolisz to wyjdziesz z niego jak inni Ci pozwolą. A poza tym chyba żyjemy dla siebie a nie innych, robimy sobie dobrze a nie innym. (wyłączając seks z tego)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Uważam, że każdy ma prawo do swojej prywatności. W bloku powinny być zasady, w końcu to nie dżungla a jeżeli ja chcę odpoczywać po pracy to mam do tego prawo. Niech każdy robi co chce ale obowiązuje po 22 cisza nocna i zakłócanie spokoju innym to chamstwo.
Kiedyś przestaną móc to robić, pozwól innym sie bzykać, wyobrażasz sobie żeby facet Ci zatykał usta bo co sąsiedzi powiedzą albo w trakcie Mówił ci "ciszej".. błagam. Kto jak kto ale ty chyba teraz mi robisz na złość wpisami. Ja już stary wypalony ale TY...ograniczenia .
DR, masz rację po 22 nie ma baletów, ja max do 20 słucham muzyki tak jak lubię. Nie jest to codzienny rytuał. Całkowita cisza jest od 22 ale remonty, głośna muzyka itp uciążliwości do 20 a w niektórych SM do 19.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Przez brak seksu stałam się zgorzkniała, bądź wyrozumiały :)
Wiadomo,ze sa ale ja bym tam nie wytrzymala. Tobie z tego co piszesz to pasuje,przyzwyczajony jestes. A ja czulabym sie jak w klatce,wolalabym juz chyba lesniczowke:)
Leśniczówka to moje marzenie, kiedyś mieszkałem w bloku 8-mio rodzinnym, podwórka, ogrodzone . Teraz typowe blokowisko i przyznam że jest gorzej ale cieszę się z tego że mam to swoje. Ja chcę mieć konie i dlatego chcę dom ale chyba na chcę pozostanie. Witaj Śliczności.
Powiem Ci że pomimo tego że kocham konie to kabanosy i koninę też bardzo lubię. Co prawda rzadko ale te dwa trzy razy w roku kabanosy z konia i tatar z koniny przejdzie. Wiem , wiem nie krzycz ale taki ze mnie miłośnik zwierząt, co do garnka to do garnka a co dla przyjemności to dla przyjemności.
A ja akurat koniny nie lubie nie smakuje mi w zadnej postaci. Nie krzycze rozumiem:) Ja sama rozczulam sie na widok kroliczka,sarenki a pozniej pozeram z usmiechem na twarzy:)
E tam, kwestia przyzwyczajenia, ktoś kto mieszka od urodzenia to już nawet nie słyszy dźwięków w tle czy rozmów przez ścianę. Chyba że ktoś chamsko wierci czy imprezuje, ale każdemu czasem wolno. Sąsiad z którym się nie da wytrzymać rzadko się zdarza :)
I to lubię. Nie lubię paranoi. Króliki są też pyszna, mam stałe dojście do tego a dziczyznę mam od kogoś z rodziny kilka razy w roku, pyszne. Mógł bym karmić te zwierzaki po to by potem zjeść.
A ja mieszkam w domku jednorodzinnym, mam podwórko i ogród, latem sadze warzywka, wieczorkiem siadam pod orzechem i popijam sobie piwko. Tylko sąsiad ma wulkanizacje i czasami szlag trafia od hałasu i rzucam w niego jabłkami latem, a zimą śnieżkami ;)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Ja od czasu przeprowadzenia się do kanału ciepłowniczego nie mogę narzekać na sąsiadów.Co prawda przesadzają trochę z tym popiskiwaniem i szuraniem ogonami ale z czasem można się do szczurów przyzwyczaić.
Ja mieszkam w bloku od urodzenia i miałem różnych sąsiadów. Ale w większości miałem ludzi cichych i kulturalnych. Ale zdarzali się i tacy, którzy wk*rwić potrafili. Zasada mieszkania w bloku jest prosta - żyj i daj żyć innym.
Dla przykładu podpalił bym kilka wycieraczek w bloku na przeciw. Jak się komuś nie podoba mieszkanie w blokowisku i przeszkadzają mu ludzie to polecam leśniczówkę. Coś za coś. Do 20 za głośną muzykę mogą mnie cmoknąć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiesz to samo w druga stronę, jak chcesz robić co Ci się żywnie podoba to kup sobie domek, mieszkając w bloku powinieneś liczyć się z innymi mieszkańcami i szanować ich. Codzienne słuchanie głośnej muzyki przy dźwiękach "miłości" do późnych godzin nocnych jest lekką przesadą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dźwięki miłości są fajne i wywołują uśmiech u normalnych ludzi a nie złość, chyba że jakiejś feministce przeszkadza. Wolność jest taka sama dla wszystkich i do 20 mogę młotem udarowym walić w sufit, podłogę ściany bo mam taki kaprys. Po 20 ogranicza mnie regulamin, czynności uciążliwe do 20 godzi
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mam różne kwiatki pod blokiem i nie przeszkadza mi to bo to jest skupisko 60 rodzin w jednym bloku i 10 bloków. Na przeciw mam każdy mecz, wrzaski, śpiewy i nie muszę u siebie oglądać bo mam przez okno 50 cali i czuje sie jak na stadionie, nic mi do tego. Oni słuchają dla odmiany tego co ja słucham.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Out, wywołują uśmiech raz czy dwa, a nie piąty dziesiąty dwudziesty i nie mówię o godzinie 20 a 1 w nocy. Wszystko jest fajne ale także wszystko ma swój umiar i granice.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie pozwolić ograniczyć swoich praw to dewotki na ławce z kilometra się kłaniają a jak widzą że wracam po imprezie to w biegu się rozchodzą w różne strony. I wszystko zgodnie z regulaminem:) Szanuje w bloku jak są małe dzieci i to mam na uwadze, dewoty i ich fanaberie mnie nie obchodzą bo
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
im przeszkadza już samo istnienie innych ludzi i to że są młodsi, atrakcyjniejsi itd. Omenka ma rację że nie jest lekko w bloku ale jak sobie pozwolisz to wyjdziesz z niego jak inni Ci pozwolą. A poza tym chyba żyjemy dla siebie a nie innych, robimy sobie dobrze a nie innym. (wyłączając seks z tego)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Uważam, że każdy ma prawo do swojej prywatności. W bloku powinny być zasady, w końcu to nie dżungla a jeżeli ja chcę odpoczywać po pracy to mam do tego prawo. Niech każdy robi co chce ale obowiązuje po 22 cisza nocna i zakłócanie spokoju innym to chamstwo.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kiedyś przestaną móc to robić, pozwól innym sie bzykać, wyobrażasz sobie żeby facet Ci zatykał usta bo co sąsiedzi powiedzą albo w trakcie Mówił ci "ciszej".. błagam. Kto jak kto ale ty chyba teraz mi robisz na złość wpisami. Ja już stary wypalony ale TY...ograniczenia .
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
DR, masz rację po 22 nie ma baletów, ja max do 20 słucham muzyki tak jak lubię. Nie jest to codzienny rytuał. Całkowita cisza jest od 22 ale remonty, głośna muzyka itp uciążliwości do 20 a w niektórych SM do 19.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przez brak seksu stałam się zgorzkniała, bądź wyrozumiały :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ladnie wymalować sobie drzwi
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mieszkanie w bloku jest straszne. Nic nie mozna zrobic bo sasiedzi slysza,'zapachy' obiadu itp na klatce moga dobic,brak podworka itp, straszne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
są gorsze rzeczy, nie jest to rewelacja ale w dzisiejszych czasach mieszkanie w bloku też jest bogactwem i luksusem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiadomo,ze sa ale ja bym tam nie wytrzymala. Tobie z tego co piszesz to pasuje,przyzwyczajony jestes. A ja czulabym sie jak w klatce,wolalabym juz chyba lesniczowke:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Leśniczówka to moje marzenie, kiedyś mieszkałem w bloku 8-mio rodzinnym, podwórka, ogrodzone . Teraz typowe blokowisko i przyznam że jest gorzej ale cieszę się z tego że mam to swoje. Ja chcę mieć konie i dlatego chcę dom ale chyba na chcę pozostanie. Witaj Śliczności.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No witam. Jak bylam mlodsza to chcialam faceta lesniczego i domek w lesie:) A ty konia zawsze mozesz miec, w kanapce:P
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powiem Ci że pomimo tego że kocham konie to kabanosy i koninę też bardzo lubię. Co prawda rzadko ale te dwa trzy razy w roku kabanosy z konia i tatar z koniny przejdzie. Wiem , wiem nie krzycz ale taki ze mnie miłośnik zwierząt, co do garnka to do garnka a co dla przyjemności to dla przyjemności.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A ja akurat koniny nie lubie nie smakuje mi w zadnej postaci. Nie krzycze rozumiem:) Ja sama rozczulam sie na widok kroliczka,sarenki a pozniej pozeram z usmiechem na twarzy:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
E tam, kwestia przyzwyczajenia, ktoś kto mieszka od urodzenia to już nawet nie słyszy dźwięków w tle czy rozmów przez ścianę. Chyba że ktoś chamsko wierci czy imprezuje, ale każdemu czasem wolno. Sąsiad z którym się nie da wytrzymać rzadko się zdarza :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I to lubię. Nie lubię paranoi. Króliki są też pyszna, mam stałe dojście do tego a dziczyznę mam od kogoś z rodziny kilka razy w roku, pyszne. Mógł bym karmić te zwierzaki po to by potem zjeść.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Az tak to nie,swojego odchowanego bym nie zjadla,never:P
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No to ladnie pan doktor traktuje swoich pacjentow, ze tak halasliwie rycza, az sasiadom zupa w lodowce kisnie ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Lucy kochanie, dziękuję!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Proszę skarbie :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A ja mieszkam w domku jednorodzinnym, mam podwórko i ogród, latem sadze warzywka, wieczorkiem siadam pod orzechem i popijam sobie piwko. Tylko sąsiad ma wulkanizacje i czasami szlag trafia od hałasu i rzucam w niego jabłkami latem, a zimą śnieżkami ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja od czasu przeprowadzenia się do kanału ciepłowniczego nie mogę narzekać na sąsiadów.Co prawda przesadzają trochę z tym popiskiwaniem i szuraniem ogonami ale z czasem można się do szczurów przyzwyczaić.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Można! Podobno głód jest najlepszym kucharzem ;-D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Głośno szczytuje?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Albo się nogami o ściane w trakcie seksu zapiera.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To jako Sobie mówisz jak o nim?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja raczej jestem cichutko.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja mieszkam w bloku od urodzenia i miałem różnych sąsiadów. Ale w większości miałem ludzi cichych i kulturalnych. Ale zdarzali się i tacy, którzy wk*rwić potrafili. Zasada mieszkania w bloku jest prosta - żyj i daj żyć innym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane