To na pewno nie jest Messerschmitt 262 (na moje oko to chyba Heinkel 111). A te Me-262, które latają współcześnie, to repliki na powojennych silnikach (oryginalne silniki miały resurs coś chyba 20 godzin? I nie zachował się żaden sprawny)
Skad biedak mial wiedziec ze za nim jedzie jakis baran na sygnale z pacjentem z jakims zafajdanym zawalem albo wylewem!
Na pewno byl zajety rozmowa, pisaniem posta, ustawianiem nawigacji i przegladaniem faktur.Tyle obowiazków na raz!
Praca szofera to ciezki kawalek chleba!
Wróżka ministrantuszka nie przewidziała jakiej płci jest żabka.