Jeśli koleś na rozmowie kwalifikacyjne zadaje takie id**tyczne pytania (no może poza tym o doświadczenie), urządza jakieś durne testy czy psychotesty, a na pytanie o zarobki i dodatkowe profity rżnie głupa i pomija konkrety, po prostu się wychodzi. Takie zabawy podczas rozmowy kwalifikacyjnej oznaczają, że firma jest śmieszna i raczej nie ma co liczyć na stabilne zatrudnienie i godziwą wypłatę.
Po pierwsz to nie wierzę, że prośba o dopa była w chwili oddania sprawdzianu. Po drugie za takie coś nauczyciel mialby wylot. Gimbaza nadal musi się pokazać. Szacunku dla dorosłych ani krzty.
Za pół roku będzie popylać po drodze jak nowy i serwisowany w aso...