Taka prawda szło sie na boisko cały dzień grało w pilke deszcz śnieg na obiad jabłko od sasiada czy babci prosto z drzewa a najlepsze nikt nie mial telefonu a i tak pół wsi wiedziało gdzie i kiedy iśc i być pewnym ze sie kogoś spotka a w piłke czy na rowery pół wsi sie zchodziło i te kuligi motorynka. A dzis jak gimby wi-fi nie maja to lament jak by im matka zmarła
inter cars ma swietnych fachowcow