pewnego razu w Zakopanem:
Warszawiak podjechał Audi A6 pod posesję właściciela i zastawił mu wyjazd. Akcja była szybka: właściciel zjechał gościa epitetami a na końcu mu lutnął w głupi łeb. Typ się zawinął w mgnieniu oka. Mina skarconego: bezcenna.
I to lubię. Warszawka tu buraczyzna a nie słoiki. Chyba że buraki w słoikach.
pewnego razu w Zakopanem: Warszawiak podjechał Audi A6 pod posesję właściciela i zastawił mu wyjazd. Akcja była szybka: właściciel zjechał gościa epitetami a na końcu mu lutnął w głupi łeb. Typ się zawinął w mgnieniu oka. Mina skarconego: bezcenna. I to lubię. Warszawka tu buraczyzna a nie słoiki. Chyba że buraki w słoikach.