I to jest najśmieszniejsze. Nie jest grzechem gwałcenie ministrantów, ba, nawet często nie jest zgorszeniem. Ale za kawałek mięsa idzie się do piekła :)
Nic nowego, dziadek opowiadał że w czasie II wojny do domu przyszedł niemiecki żołnierz, kazał sobie dać wodę, wrzucił jakąś tabletkę, zamieszał i miał wódkę.
siedem godzin dynamicznej polityki międzynarodowej. Wspomnienia 300 lat wspólnej polityki z USA