Czepiajcie się mentzena, że jest zbyt katolicki i jest zwolennikiem zakazu aborcji, a nie że zna się na ekonomii, podatkach i innych rzeczach, w których akurat jest dobry.
No fajnie, tylko, czy politykom się to spodoba? Patrzycie na życie z punktu widzenia obywatela, numeru podatkowego, a dla nich każdy jest płatnikiem podatku, czyli ich pensji i dostępu do wiedzy, co, gdzie, i jak. Dla nich ważny jest każdy głos wyborczy, zwłaszcza tych, którzy nie kumają. Taki sam schemat dział a polityce, Kościele i biznesie. Czego nie rozumiecie?
Jak pokazuje historia pyskowanie nie popłaca