Jeszcze trzeba dodać, że komik przed spotkaniem z Trumpem spotkał się z pokonanymi demokratami... to może rzucić więcej światła na zachowanie aktorzyny.
Jak byłem dzieciakiem to w zimie rzucaliśmy do siebie szpieżkami. A nie sorki, pomyliłem się, śnieżkami. Albo pigułami. Przecież te feminatywy to już nie jest tylko zaśmiecanie polszczyzny, to jest kiepskiej jakości kabaret.Np. tytuły naukowe, doktorka to jest potoczne nazwanie lekarki, profesorka mówi się na nauczycielkę ze szkoły średniej, obie mają magistra a nie doktorat czy profesurę. Na studiach mówiło się pani doktor, pani profesor i nikomu to nie przeszkadzało. Paranoja.
Ta mu tyłek zawraca, a on jeszcze musi dwie brunetki znaleźć ;)