Trochę dziwne, że na pozwolenie na broń trzeba przejść badania psychiatryczne i psychologiczne, a kupując takie auto, które ma osiągi niebezpieczne i byle kto nie powinien siadać za kółkiem, nie trzeba mieć nic, poza forsą. A z resztą, jak patrzę, co się dzieje na drogach, co wyrabiają kierowcy, to dziwię się, że nie jeszcze obowiązkowych psychotestów dla kandydatów na kierowców.
Przykładem takiego nieuka jest Einstein.