Coś bardzo podobnego spotkało mnie podczas jazdy rowerem w niedzielę... Jechałam przez Józefin, gdy nagle NATURALNIE i Z KORZENIAMI W ZIEMI zobaczyłam wyrastającą brzozę...
Boże widzisz i nie grzmisz...farbuje się takie coś na blond, robi wiochę na której potem występuje i potem pompa na wszystkie blondynki, które na pewno są tak durne jak ona...
No i co roku będziecie się tym podniecać? Pewne rzeczy są zabawne tylko przez kilka pierwszych lat. Żyjemy w czasach w których dziecka nie ucieszy biblia a konsola. Sądzę że to fajny pomysł, a przeszkadza tym którym wiara i kościół kojarzą się ze smutkiem, nostalgią i wszelką powagą. Podpowiedzcie, skoro waszym zdaniem wiara ta nie pozwala na radość, to jak nazwać ją drogą nadziei?
PRIVALITE, wielka mi rzecz... od lat dostepne na rynku.