Pamietam jak w latach 90-tych byla uniwersalna forma na Mikolaje i zajace z czekolady. Co sie nie sprzedalo w grudniu , bylo przepakowywane na zajace wielkanocne i odwrotnie.
Ja się zastanawiam, kiedy to wszystko się tak po**b.ło, bo pamiętam, że jeszcze w latach 90 jak chodziłem do szkoły to normą było topienie marzanny, andrzejki, lanie wosku itp., nikomu to nie przeszkadzało, w szkołach nauczyciele sami to organizowali, rodzice nie mieli problemu z tym i nagle komuś zaczęło to przeszkadzać...
★
Najlepiej oceniony komentarz
[Usunięty użytkownik]
A ja to w pewnym sensie podzielam tych ludzi.
Bo raz że są nie do zaorania tzn deszcz, słońce, śnieg czy wiatr ty mi tylko wino daj a zjawię się...I dwa co dnia osiąga swój cel. Chcę się napić i się napije :)
Anonim, zrozumiałeś...? 😅