Jakoś tak czyje ze to nie wegetarianie robią podziały na jedzących mięso i nie jedzących. Tylko prawaki albo cześciej prawaki. Prawaki aż muszą się tym chwalić ze żrą mięcho. Widzieliście kiedyś weganina który żre merchewkę w autobusie czy prawaka z miechem którym zasmrodził cały autobus?
Gdyby tyle energii ladowali w regularna prace to by nie musieli napadac na banki, mieliby dosyc pieniedzy.
Moj ojciec mial kuznie, chetnie by ich zatrudnil, niestety juz nie te czasy.
Niby się zgadza z założeniami Jarka, wysoki- jest, obeznany z (wszech)światem - jest, przystojny (jak na pisiora)- tu trochę przeholował, ale mimo wszystko to jednak cały czas zwykły karaluch.
Mało tego, odkładasz pieniądze na emeryturę, które są opodatkowane i jak Ci je wypłacają, to znowu pobierają podatek...