Ogólnie to jaki sens jest puszczać Andrzeja za granicę, jak on nawet zdania po angielsku nie złoży. Inna sprawa, że polski prezydent może sobie jedynie pogadać, ewentualnie podpisać jakąś deklaracje o współpracy, ale to żadnego przełożenia i tak nie ma. Wszelkie "umowy" między krajami negocjują poszczególni ministrowie z rządu. Taki mam system.
Ciągle ta sama gadka PiS to pis tamto. Niech Tuskokraci się wezmą za rządzenie i realizację obietnic a nie wiozą się tylko na niechęci wyborców do PiS. Polska ubożeje i jesteśmy wpędza i w coraz większy kryzys.
Różnica jest taka, że oni to robili nielegalnie (ale zarobili na tym), a wy to robicie legalnie, bo UE każe i też na tym zarabiacie (legalnie). Jedyne co, to macie argument, dla mnie nic nie warty.
★
Najlepiej oceniony komentarz
[Usunięty użytkownik]
Przecież to są zwierzęta i te zwierzęta pod postacią biednych lekarzy inżynierów chcą się dostać do Europy. A potem, jako specjaliści sprawdzają ile wytrzymują europejskie kobiety, samochody, sklepy i inne rzeczy. A Europejczycy, co z tym robią nic kompletnie nic dalej słuchają polityków, którzy maja w du**e ludzi tylko kasa się liczy i nie ma znaczenia, jaka partia polityczna.
Ogólnie to jaki sens jest puszczać Andrzeja za granicę, jak on nawet zdania po angielsku nie złoży. Inna sprawa, że polski prezydent może sobie jedynie pogadać, ewentualnie podpisać jakąś deklaracje o współpracy, ale to żadnego przełożenia i tak nie ma. Wszelkie "umowy" między krajami negocjują poszczególni ministrowie z rządu. Taki mam system.