Za PRLu chodził taki dowcip:
Milicjant wraca po pracy do domu.
Żona patrzy na niego z przerażeniem - Coś ty taki zmaltretowany i poobijany?
Mieliśmy starcie z niebezpiecznymi chuliganami.
To te łobuzy cię tak potraktowały? Aleś ty odważny!
Nie martw się stara, jak jednemu przypieprzyłem, to aż mu z tornistra kredki wypadły.
Kostka brukowa to największy de**lizm. Pracując w Kanadzie widziałem jak robi się tam chodniki. Leją beton raz a porządnie i chodnik jest na lata a nie na chwilę jak to dzieje się u nas.
ANTYkomor miał inne zdanie