Przecież ten "poliglota" nawet nie wie co to znaczy invitation, a wśród największej w historii Polski armii doradców prezydenckich pewnie nie ma nawet jednego który chociaż trochę ogarnia angielski bo pisiory zatrudniają po znajomości a nie wg kompetencji. Chyba że te wybałuszone ślepia to jego normalna reakcja na obcojęzyczne wyrazy.
Piękne czasy dla większości kobiet, nie musiały pracować mąż mógł za jedną pensję utrzymać cały dom, ją i dzieci.... Teraz to niemożliwe kobiety wygnano do pracy z powodów ekonomicznych i niskich zarobków mężów, by mogli je pracodawcy obmacywać.....
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM