Do dziś, w niektórych religiach, zwłaszcza tych sekciarskich, odcina się tych, którzy ośmielą się nie podzielać jakichś przekonań grupy. Zrywa się nawet więzi rodzinne. Światli ludzie potępiają takie postępowanie. Określają je fundamentalizmem. Odcinanie się od kogoś, bo wierzy, że PiS, PO albo jakaś inna partia chce dobrze dla Polski, to taki fundamentalizm i dziecinada. Nie lepiej skupić się na tym co nas łączy, np. pasjach, a o polityce, jak się nie umie rozmawiać, to dać sobie spokój i nie rozmawiać, zwłaszcza jeżeli wiemy, że sami nie jesteśmy gotowi przyjąć argumentów drugiej strony.
A może po prostu zaczęłaś dojrzewać, hormony zabuzowały, a z katolicką edukacją nie miało to nic wspólnego ?