Przecież ten "poliglota" nawet nie wie co to znaczy invitation, a wśród największej w historii Polski armii doradców prezydenckich pewnie nie ma nawet jednego który chociaż trochę ogarnia angielski bo pisiory zatrudniają po znajomości a nie wg kompetencji. Chyba że te wybałuszone ślepia to jego normalna reakcja na obcojęzyczne wyrazy.
Tu są takie decyzje do podejmowania, że nawet sobie nie wyobrażasz, że takie będziesz musiał podjąć. Albo się nadajesz, albo nie nadajesz i żadne, osobiste problemy nie mogą mieć miejsca. A co zrobić, jak wygrywa lesbijka, a nie ma wytycznych z Żoliborza? Takich decyzji nie da się podjąć!
dwa nadmuchane jełopy