XXI wiek. Mężczyzna wkłada fartuch, rozkłada leżankę i wywiesza na ścianie papierowy dyplom. Drugi mężczyzna przychodzi, kładzie się na leżance i opowiada, co ostatnio złego zrobił. Człowiek z dyplomem kiwa głową, wypowiada utartą regułkę i kasuje drugiego na parę stówek. Potem odsyła go do domu, bo wie, że ze miesiąc i tak znowu tu przyjdzie.
Wybór należy do ciebie.
Takie (szczególnie publicznie) pastwienie się nad czyimś wyglądem jest nie na miejscu.