Pamietam jak w latach 90-tych byla uniwersalna forma na Mikolaje i zajace z czekolady. Co sie nie sprzedalo w grudniu , bylo przepakowywane na zajace wielkanocne i odwrotnie.
Ja się zastanawiam, kiedy to wszystko się tak po**b.ło, bo pamiętam, że jeszcze w latach 90 jak chodziłem do szkoły to normą było topienie marzanny, andrzejki, lanie wosku itp., nikomu to nie przeszkadzało, w szkołach nauczyciele sami to organizowali, rodzice nie mieli problemu z tym i nagle komuś zaczęło to przeszkadzać...
Jaki tam cud, klechy non stop oszukują Jezusa.