Chyba wolałbym jeść z podłogi. A tak w ogóle to niezły biznes. Kiedyś były obrazki na ścianę a teraz widzę talerze, zapalniczki, kubki, ciapki, skarpetki, ciekawe co jeszcze wymyślą, a raczej skopiują z gadżetów innych postaci show businessu. O cudownie rozmnażających się relikwiach nie wspominam.
Zaraz zaraz klecha katecheta to nie nauczyciel.