A wystarczyłoby opłacić każdemu świeżo upieczonemu księdzu po seminarium zabieg kastracji. Ileż problemów by to rozwiązało! Żadnych ofiar klerykalnej pe****lii, żadnych trupów męskich prostytutek na plebaniach, żadnych alimentów w wypadku heteroseksualnych księży, a przede wszystkim - zero grzechów nieczystości u bogobojnych kapłanów. Tylko Kościół musiałby organizować jakiś przymusowy pobór do seminariów wśród swoich wiernych, bo chętnych by już kompletnie zabrakło.
Dlatego nie mogą tak długo PIS-ory znaleźć kandydata na prezydenta. Bo Jarek powiedział ze ma być nie umoczony.