Chodzi o to, że autor artykułu - Piński - jest z tubą propagandową frakcji konia Romana, a im nie po drodze z Siemoniakiem, bo marzy im się Romek z teką ministra i neutralizacja ludzi mających wiedzę o jego udziale w aferze Polnordu. Służby nadzorowane przez Siemoniaka zbyt dokładnie przyglądają się jego ochroniarzowi z tamtego czasu.
Czy mi się wydaje czy jak do tego na dole ruski mierzy ten pisowiec się uśmiecha?