To ksiądz prawosławny z Hajnówki ,dlatego zostawił żonę i dzieci z którymi wracał z Warszawy ,a zginął bo jakaś de**lka namówiona przez szeptuchę wystawiła na środku sedes. Miał 38 lat.I z czego tu się śmiać.
I bardzo dobrze, akurat tego typu ameb intelektualnych absolutnie mi nie szkoda. Szkoda mi tylko lekarzy którzy będą tych pijanych id****w składać do kupy. Niech sobie łby odstrzelą tylko tak raz a porządnie, przynajmniej wtedy nie będą zajmować miejsca w karetce i na SOR ludziom naprawdę potrzebującym pomocy.
Dwie pumby.