Dzwoniłem kilka razy na pogotowie i nie dziwie się, że im puściły nerwy, zwłaszcza po alko. Pewnie jak zwykle pogotowie unikało przyjazdu i trzeba było kilka razy im tłumaczyć i uzasadniać, no i oczywiście potwierdzić że się poniesie koszty jak przyjadą, a później pytanie jak długo jechali? Mój ulubiony przypadek to jak włożyłem sobie w oko śrubokręt (nieszczesliwy wypadek) i przeciałem gałkę i przebiłem powiekę na wylot, pogotowie odmówiło przyjazdu, kolega mnie zawiózł i na miejscu mimo zakrwaionej twarzy i braku wizji czekałem 2h po czym ortopeda powiedział że okulisty nie ma i nie pomoże..
Mają po 10 bachorów, niech się tak nie rozmanażają. A po za tym gdzie są jego rodzice? Dlaczego nie złapią w siatkę sępa i nie zrobią rosołu, żeby dizecko miało co jeść?
Onuc i wszystko jasne . Naród jeszcze głupszy od Polaków .