Tu w zasadzie chodzi o chrzest i hajs z niego :) Dalej martw się sam. Miałem kiedyś młodą sąsiadkę z dzieckiem, które miało porażenie wszystkich kończyn. Stary oczywiście zawinął się jeszcze przed porodem, jak się dowiedział, co będzie. Ona z drugiego piętra taszczyła tego chłopaka na rękach. Dopóki był mniejszy od niej, dawała radę, ale on rósł. Później nie dała rady go dźwignąć. Coraz rzadziej wychodzili. Teraz nawet nie wiem, co się z nimi dzieje, bo się przeprowadziłem, ale kobieta była "niewidzialna" dla systemu i ludzi.
Ale bez problemu umówią się z facetem, który mieszka z żoną i dziećmi.....
Na marginesie, większość kobiet mając syna staje się nadopiekuńcza i nie przechodzi im to, kiedy syn osiąga dorosłość.
To te nadgorliwe matki często ingerują w życie swoich pociech.
Łatwo zapominają, że w młodości irytowało je wtrącanie się matek w życie syna i jego rodziny.....
Trzeba pamiętać także o tym, że prawie każda kobieta zostanie kiedyś teściową i będzie truć d**ę innym młodym ludziom....
Zawsze to znaczy póki nie trafi się coś lepszego.