No fajnie, tylko, czy politykom się to spodoba? Patrzycie na życie z punktu widzenia obywatela, numeru podatkowego, a dla nich każdy jest płatnikiem podatku, czyli ich pensji i dostępu do wiedzy, co, gdzie, i jak. Dla nich ważny jest każdy głos wyborczy, zwłaszcza tych, którzy nie kumają. Taki sam schemat dział a polityce, Kościele i biznesie. Czego nie rozumiecie?
I jaki final ?