Widzę, taką różnicę, że ci co kreują się na tzw. „światowców”, „światłych” , „tolerancyjnych” itp. mają największy ból odbytu kiedy inni żyją wg własnych przekonań i tradycji. Nie zawahacie się przed największymi id**tyzmami, próbując wzbudzić przekonanie o tym, że najlepiej wiecie jak należy wychowywać dzieci, jednocześnie sami hołdując posiadaniu „psiecka”, a nie potomka, bo to jest łatwiejsze i nie wymaga żadnycho wyrzeczeń. Śmieszą mnie te wyssane z palca teorie, tak jak i wyznawcy tychże.
Ale kto tu kogo pyta?