Martwicie się na zapas. Jeśli dla katolickich dzieci religia będzie obowiązkowa, to zmniejszy się liczba rodzin deklarujących się jako katolicy. Ludzie mają zazwyczaj kościół w dudzie, są bo są, za dużo zachodu żeby to zmieniać. Ale jak wejdzie przymus edukacyjny, a jeszcze lepiej podatki na swój kościół, to odsetek katolików spadnie co najmniej połowę.
Najgorsze, że potem robią to swoim dzieciom, bo czym skorupka za młodu... Wiadomo, małe dziecko wierzy rodzicom. Oni po pewnym czasie mówią, że krasnoludki nie istnieją, wróżek nie ma i św. Mikołaj nie jest prawdziwy. Ale grożny Bóg Ojciec jest. Dla wrażliwego dziecka jeszcze gorsze jest cierpienie krwawiącego Jezusa przez to, że dzieciak zjadł w piątek kabanosa, a biskup nie dał dyspensy akurat w tym województwie.
Czy to znaczy że zostałem ukarany Giertychem, szarą eminencją Tuska.