Problemem podstawowym jest to, że Polacy NIE ZNAJĄ znaczenia konkretnych sygnałów dźwiękowych. Kiedyś w szkołach było przysposobienie obronne (i podobne) gdzie dzieci uczyły się zachowania podczas właśnie alarmów, ataków (nawet ABC) i co wolno a czego nie wolno robić w konkretnych sytuacjach... Teraz... teraz nie uczą się niczego.
To trzeba uzgadniać z lekarzemm. Niiektóre tansze leki niie można łączyć z alkoholem wątrobę c rozwali. Ale te bez refundacj można. Ja np wolę płacć miiesiecznie za leki 100zł niż 10zł a móc kilka piw wypić. Ale uczcwe powedziałem lekażow ze jestem alkoholikiiem. Prawakii bo w kraju prawaków na trzeżwo żyć sie nie da.
Był katolikiem na pokaz bo myślał ze dzięki temu zaistnieje i mu się co dostanie z koryta ale widocznie nie dostatecznie wszedł jarkowi albo go jego kumple wygryźli
Pieniądze leżą na ulicy. Ograniczyć socjal. Plusy tylko dla pracujących. Wypowiedzieć konkordat. Zrównać wszystkim wiek emerytalny (od mundurów, przez górników, po sędziów). Likwidacja KRUSu. I w tym momencie lekarze będą mogli brać i po 250, a jeszcze zostanie. A jak nie. To zalegalizować lekkie dragi i prostytucję, bo i tak to zjawiska powszechne i nie będziemy wiedzieli, co z hajsem robić.
Problemem podstawowym jest to, że Polacy NIE ZNAJĄ znaczenia konkretnych sygnałów dźwiękowych. Kiedyś w szkołach było przysposobienie obronne (i podobne) gdzie dzieci uczyły się zachowania podczas właśnie alarmów, ataków (nawet ABC) i co wolno a czego nie wolno robić w konkretnych sytuacjach... Teraz... teraz nie uczą się niczego.