Mam w swym rodzinnym domu, na podwórzu zawieszoną pod kasztanem huśtawkę, która kształtem przypomina ławkę powyżej, lecz nie ma podłokietników. Jak byłem mały, to siadałem odwrotnie na niej, nogi przekładałem pod oparciem, a samo ono służyło mi za deskę rozdzielczą, huśtałem się tak i wyobrażałem sobie, że lecę statkiem kosmicznym przez przestrzeń i co jakiś czas ląduję na ciekawych planetach, na których muszę coś zrobić (w sensie przestawałem się huśtać i zsiadałem z huśtawki - wysiadałem ze statku). Dobra zabawa była, miało się wyobraźnię.
Ciężko byłoby się nie skusić;)