To ksiądz prawosławny z Hajnówki ,dlatego zostawił żonę i dzieci z którymi wracał z Warszawy ,a zginął bo jakaś de**lka namówiona przez szeptuchę wystawiła na środku sedes. Miał 38 lat.I z czego tu się śmiać.
Mam wrażenie że niektórzy myślą że miejsce urodzenia robi z nich lepszy sort, a tak przy okazji chciałbym zwrócić uwagę że Warszawa na tle światowych metropolii to takie trochę zadu**e jest 😀
Super laska