Uwierzcie mi. Nie je..ie. Żeby to wybuchło, to musiał by byś podłożony otwarty ogień a i to prawdopodobnie skończyło by się tylko rozerwaniem węża, bo w reduktorach powinny zadziałać zawory zwrotne.
A Antek na to: gó**o tam wiecie ja jadąc w pociągu na to samo spotkanie (!!) widziałem, że była bomba. Z resztą parówkowy eksperyment jasno wskazuje, że procedury zostały dotrzymane. A już puszka ewidentnie podważa Wasze głupie dowody (nagrania) - z resztą Jarek może potwierdzić, on wie najlepiej w końcu to on gadał z bratem przed wypadkiem.... tfu wybuchem.
A nie wygląda? Każdy pozytywny test to zarażona osoba niezależnie od tego czy ta sama osoba już robiła test, który wypadł pozytywnie. To swoisty eksperyment jak można manipulować. Korona to smutna rzeczywistość a to co robią rządy europejskie to fantastyka.
Perfekt ! Dziecko by zakumało, co się tam wydarzyło. Brawo !