Jeśli mu zabrali, to znaczy, że było tam ograniczenie o co najmniej 50 km niższe, niż według nich jechał. 108 - 50 = 58 km/h. A że nie ma ograniczeń do 58, ani nawet do 55, więc było 50 km/h. Kierowca nie neguje, że jechał 90, tylko, że jechał szybciej niż 90 km/h. przekroczenie ciężarówką prędkości o 40 km/h to też nie jest mało. Tyle, że łapie się w widełkach przed utrata prawka. To tak trochę, jakby morderca sie usprawiedliwiał, że on nie zabił, on tylko ukuł nożem, a denat sam się wykrwawił. Zawsze lepiej odpowiadać za zranienie niż zabicie. Ale nie róbcie z kierowcy ofiary.
Taaak, pamiętam jak musiałam jeść wątrobę i flaki mimo że mu to nie smakowało. Chodziłam co chwilę do toalety żeby wypluc jedzenie i spłukać. Jak mama się odwracala to chowalam znienawidzona wątrobę pod stołem. Jak mnie nakryla to był krzyk. Pamiętam też gdy pytałam się o coś ojca i on odpowiadał tylko wtedy gdy miał czas. Zadania domowe były katorga, bo jeśli czegoś nie wiedziałam to tkwilam ze słownikiem, przez co zajmowały 3-4h. Wychodzenie na dwór było najprzyjemniejsze. Lepsze od spędzania czasu z rodziną. W tej chwili rzadziej słyszę swoje imię niż w dzieciństwie (gdy zwracano mi uwagę)
Nie szkodzi on ma bezpośrednie, boskie połączenie z najwyższym.