Z całym szacunkiem dla TOPR podziwiam, że podjeli sie akcji ratowniczej w warunkach grotołazów w których nie mieli doświadczenia, ale skoro grotołazów nie było, zaryzykowali. Podziwiam odwage.
A najgorsze, że te pajace za bryczką czekają aż odjadą kolejnym. Pięknie rodzice uczą dzieci jak dokonać rzezi. Co do Górali zysk jak zysk, ale jakby popytu nie było... to podaż by nie istniała.
Chciałbym tylko zaznaczyć, że w 1990 nie było jeszcze doktorantów a byli asystenci.