Płacisz 1,59 za mąkę i drugie 1,59 kuzynce radnego pisu siedzącej w urzędzie dystrybucji "mąki", od razu po wzięciu pieniędzy kasjerka chowa mąkę a wyciąga flaszkę i daje ją bezrobotnemu menelowi skandującemu JA-RO-SŁAW, a ty zostajesz z niczym. Czego nie rozumiesz?
Po pierwsze - jest "drobna" różnica w cenie między pociągową chabetą małorolnego bidoka i rasowym koniem pod wierzch.
Po drugie - "ponad 100 lat temu" nawet na pociągową chabetę stać było tylko zamożniejszych chłopów, a ci najbiedniejsi orali własną babą zaprzężoną do pługa.
Czeka na Stena Line i spierdal@ z Polski.Juz ma dość prezesa.