30 lat paliłem ale się opamiętałem, od roku nie palę. Nie miałem żadnego problemu z rzuceniem - wystarczyła zmiana pracy i przekalkulowanie: praca była stojąca, w ciągu dnia miałem 3 przerwy, w czasie których mogłem pójść na fajkę do palarni na dworze (była zima) albo mogłem usiąść w stołówce, wypić kawę, coś zjeść i odpocząć. Wybrałem stołówkę. Teraz smród tytoniu drażni mnie jak nic innego. Ile to kasy na to gó**o idzie! Paczka dziennie to 6 tysięcy na rok - starczy na porządne wakacje za granicą.
w Austrii o 1 w nocy na lewym pasie i to jeszcze na łuku gościowi zablokowało napęd, pierwszy się zatrzymałem na poboczu na awaryjnych i poleciałem do gościa, mało co się nie zesrałem ze strachu a do cymbała kompletnie nic nie docierało, chodził naokoło i oglądał, sytuacja się unormowała jak stanął za nami Tir i zablokował drogę, Na brak wyobraźni nic nie poradzisz!
Zwykłe bydło..nie ludze.