Nie wiem, czy jest sens, ale do wszystkich na poważnie - o ile się da.
W sytuacji praktycznej likwidacji państwa polskiego od środka, grabienia Polaków z majątku prywatnego jakiego nie było od czasu przejmowania władzy przez komunistów po II WŚ, łamania wszelkich zasad konstytucyjnych, sprowadzanie zachowań politycznych do dupska jakiejś baby i jej rojeń na temat rżnięcia gdzie popadnie - byle fajnie, jest po prostu ŻENADĄ.
Astronomiczne mandaty przy głupich przepisach, likwidacja tajemnicy bankowej - to tylko ostatnie dni. Już tylko wspominając o wypaczeniu nic nie wartych słów ministra.
Pewnie ma z 300-500 ha, tylko niewidoczne dla gawiedzi. Może "rodzina ma". Ciągnik nawet nie taki, ale w ogóle nowy, który nie pracuje, to absurd.