D**a się prawusą pali i produkują prowokacje na potęgę. Co robiła sekretarka Sakiewicza w jego domu pod nieobecność żony? Już pisuary zapomniały jak kazali policji pałować kobiety walczące o swoje prawa i sterczeć w koszu na wysięgniku by "pilnować by opozycja nie wypadła z okna"?
Po co ryzykować przejście majątku w obce ręce skoro można ożenić się w rodzinie.