Przemysław Czarnek poczuł się ważny, odkąd Jarosław Kaczyński wybrał go na kandydata PiS na premiera. Od tamtej pory polityk PiS aktywnie się lansuje. Grzmi z mównicy sejmowej, organizuje konferencje i spotkania z wyborcami. Wszystkie te aktywności łączy punkt wspólny – ataki na rząd i Donalda Tuska. Problem w tym, że pozytywnego „efektu Czarnka” póki co próżno szukać. Jest wręcz przeciwnie – Prawo i Sprawiedliwość znalazło się na krawędzi rozpadu. - crowdmedia.pl
I dlatego, niedługo przylatuje makaron i nie spotka się z prawackimi de**lami. Oni mogą z Orbanem, Łukaszenką, Putlerem, czy innym kurduplem z Korei Północnej. No i oczywiście z pomarańczowym id**tą.
zamień w tej wypowiedzi tylko mentalny obraz "rowerka" na "hulajnogę elektryczną" i nagle cała ta wypowiedź zaczyna mieć o wiele więcej sensu, bo chyba każdy w dzisiejszych czasach miał już nieszczęście spotkać się na drodze, przejściu dla pieszych albo chodniku z dzieciakami-kamikadze. mówienie, że same "eliminują się z puli genetycznej" jest w przypadku ich zachowań/sposobu jazdy bardzo na miejscu.
Przemysław Czarnek poczuł się ważny, odkąd Jarosław Kaczyński wybrał go na kandydata PiS na premiera. Od tamtej pory polityk PiS aktywnie się lansuje. Grzmi z mównicy sejmowej, organizuje konferencje i spotkania z wyborcami. Wszystkie te aktywności łączy punkt wspólny – ataki na rząd i Donalda Tuska. Problem w tym, że pozytywnego „efektu Czarnka” póki co próżno szukać. Jest wręcz przeciwnie – Prawo i Sprawiedliwość znalazło się na krawędzi rozpadu. - crowdmedia.pl